Karnawał trwa - chruściki i fiesta w Kadyksie.


Chruściki to karnawałowy przysmak, a ponieważ karnawał właśnie w pełni, zatem zapraszamy. Oto przepis:

CHRUŚCIKI / FAWORKI



SKŁADNIKI:

1 szklanka mąki
6 żółtek
2 łyżki kwaśnej śmietany
1 płaska łyżka masła

1 płaska łyżeczka cukru pudru
szczypta proszku do pieczenia
szczypta soli
1 łyżka spirytusu
50 dag tłuszczu do smażenia
cukier puder do posypania


Żółtka połączyć z mąką, dodać posiekane masło i resztę składników. Zagnieść gęste, dość twarde ciasto. Pobić je przez chwilę wałkiem. Uformować w kulę i wstawić na 30 min do lodówki.

Ciasto podzielić na kilka części. Każdą część rozwałkować na bardzo cienki placek, przy wałkowaniu nie podsypywać zbyt dużo mąki, by uniknąć późniejszego przypalania faworków.

Z ciasta za pomocą noża lub specjalnego radełka wykrawać paski o szerokości ok. 2 cm i długości ok. 10 cm. Każdy ponacinać wzdłuż przez środek i jeden koniec paska przełożyć przez nacięcie .

W szerokim rondlu mocno rozgrzać tłuszcz. Smażyć w nim paski ciasta z obu stron na kolor słomki, wrzucając na raz tyle faworków, by mogły swobodnie pływać. Wyjąć, osączyć, posypać cukrem pudrem.

Uwaga:

- wykrojone faworki nie mogą długo czekać na smażenie; ciasto przed wałkowaniem należy podzielić na takie kawałki, by zrobione z nich porcje faworków mieściły się na raz do rondla,

 - każdy faworek po usmażeniu kładziemy na papierowym ręczniku, osączamy z nadmiaru tłuszczu i dopiero potem posypujemy cukrem pudrem.


***

Karnawał to czas zabawy, balów, maskarad i pochodów. Żałuję, że u nas skala tego jest dość skromna. Myślę jednak  że spory wpływ na to ma strefa klimatyczna, w której żyjemy. Włosi, Hiszpanie mają już znacznie łatwiej ;) Dziś o karnawale w Kadyksie, który jest najbardziej znanym karnawałem w Hiszpanii kontynentalnej (najsłynniejszy hiszpański odbywa się na Wyspach Kanaryjskich). Cztery lata temu uciekliśmy przed mroźną zimą do najcieplejszej części Europy-do Andaluzji. Dotarliśmy również do Kadyksu, o którym pewnie jeszcze kiedyś napiszemy. Dziś jednak tylko o karnawale. Miasto jest odświętnie przybrane, ale największą ozdobą są w nim ludzie.


Nie było nam łatwo to wszystko utrwalać. Po pierwsze dlatego, że w miejscach gdzie było najciekawiej było mnóstwo ludzi i trudno było zrobić jakieś ciekawe ujęcie czy znaleźć perspektywę.


Poza tym robienie zdjęć ludziom to wcale nie taka prosta sprawa...Niektórzy jednak odnosili się z życzliwością, co z pewnością zauważycie...


Tradycja Los Carnavales jest odległa, ale jego dzisiejsza forma pochodzi z  XIX w. Mieszkańcy Andaluzji znani są z poczucia humoru, a ten karnawał oprócz zabawy oferuje różne występy satyryczne. Najbardziej ciekawe są grupy chirigotas i comparas. Przygotowują się podobno do występów cały rok i w sposób żartobliwy, czasem posługując się parodią, ironizują na tematy aktualnie gorące.




Poszczególne grupy konkurują ze sobą. Stoją na specjalnych platformach i czasem śpiewają jednocześnie, rywalizując.




Wszystko "doprawione" jest jak dobre danie pozytywnymi emocjami. To, że uczestnicy tych występów traktują je poważnie świadczy zaangażowanie w śpiew oraz staranność przygotowania strojów. Detale czasem zadziwiają...


Pomysłowość na przebrania jest niezwykle zróżnicowana :) od Czerwonych Kapturków...


 przez mafiozów




do przybyszy z innej planety.


Widzowie też nie są gorsi ;D



wiek nie ma tu znaczenia....wszyscy dobrze bawią się razem...












Jeśli ktoś zapomniał przygotować sobie strój, to jeszcze  może to   nadrobić kupując coś na straganie...


Musi jeszcze tylko pokonać ulicę Columela, żeby znaleźć się w centrum wydarzeń...


Niektórzy mają więcej szczęścia, bo dojadą tam własnym "powozem" jak ta żaba ;)


A jeśli ktoś zgłodnieje, to może posilić się na straganie andaluzyjskim fast food'em...Jak widać jedzenie jak na miasto portowe...typowe, ...mniam.


a Ci panowie mają też coś do popicia....i z pewnością nie jest to woda źródlana ;)






Bardzo mile wspominamy spędzony tam czas...Mam nadzieję, że też zauważacie na zdjęciach pozytywną  atmosferę fiesty.


I my tam byliśmy...miód i wino piliśmy


aż żal było wyjeżdżać...


 Życzymy Wam udanej zabawy w karnawale :)

Komentarze

  1. Faworki, moja miłość :)))
    Gdyby tak u nas ludzie potrafili się bawić, żeby takie kolorowe ulice były... ech, niespełnione marzenie... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem sceptyczna ;) tego mi u nas brakuje + zwyczajna uprzejmość na co dzień ;) pozdrówka

      Usuń
  2. Faworki - moje ulubione:)
    Przyjemnie sie odprezyc przy karnawalowych fotkach -dziekuje
    pozdrowienia
    Grazyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Grażynko , że wpadłaś :) szkoda, że faworki są wirtualne...pozdrawiam

      Usuń
  3. Wieki nie jadłam domowych faworków!
    Piękne zdjęcia i ciekawa relacja.
    Pozdrawiam jak zawsze ciepło.
    I.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Irenko :) Faworki nie są trudne :) domowe smakują najlepiej ;) polecam, pozdrawiam

      Usuń
  4. Faworki to Alcia uwielbiam , co chyba widać ...po blogu :D a te u ciebie widać ,że pierwszy sort : kruchutkie , bąbelki mają, cieniutkie , takie uwielbiam
    Małgosia świetne te zdjecia , kolorowe , radośni ludzie , coś pięknego i do pozazdroszczenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alciu :) dziękujemy za odwiedziny. jak patrzę na Twoje faworki to ślinka leci.Dzieki za odwiedziny :) pozdrawiamy

      Usuń
  5. Bardzo pozytywna energia bije ze zdjeci Malgosiu! Chcialo by sie natychmiast przeniesc na te ulice, szczegolnie patrzac na dzisiejszy deszcz i szaruge za oknem...
    Faworki pokazowe! Czestuje sie wirtualnie :)

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beo-bardzo mile wspominamy atmosferę tego miejsca i cieszę się , że choć trochę widać to na zdjęciach. Pozdrawiamy serdecznie

      Usuń
  6. Małgosiu, faworki prawdziwe, żółtkowe zapraszam na listę "Na zakwasie i na drożdżach" Wymyśliłam sobie tam lutowy festiwal faworków :)
    Karnawał barwny, pięknie sfotografowany.
    Wielu panów tam do Piotra podobnych, czy to może Piotr wielokrotnie sie przebierał ;) ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie Piotr się tam ukrywał ;D faworki dołączam do listy :) pozdrawiam

      Usuń

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...