Young kontra Lebovitz. Pojedynek brownies.

Brownie jadłam wiele razy, ale nigdy nie wzbudzało we mnie zbytnich emocji. Może dlatego, że od ciast czekoladowych znacznie bardziej wolę  samą czekoladę. Jednak do czasu...

Będąc w Londynie trafiłam w Soho na "czekoladerię", która od razu przykuła moją uwagę. Zwykle gdziekolwiek jestem, zaglądam do takich miejsc. Robię to z czystej ciekawości, choć nie ukrywam, że czasem na coś się skuszę. Tym razem moją uwagę zwróciły pięknie wyglądające czekoladki umieszczone w  oknie wystawowym.
Po wejściu okazało się, że atrakcji jest znacznie więcej, a sam właściciel jest utytułowanym i znanym w swojej branży specjalistą. Paul A. Young pracował jako cukiernik u boku Marco Pierre White'a. Od 2006 roku rozpoczął samodzielną karierę w branży czekoladowej. Szybko zdobył uznanie konsumentów, a jego pierwsza czekoladeria została uznana za "Best New Chocolate Shop". W 2007 roku zdobyła przyznawaną przez Academy of Chocolate nagrodę "World Chocolate Award". Dziś Paul A. Young ma już cztery sklepy z produktami czekoladowymi, a ten do którego dotarłam otworzył w 2011 roku przy Wardour Street 143.




W sklepie można spróbować różnych wyrobów. Skorzystałam więc z kuszącej okazji i spróbowałam brownie. Przyznam, że ciasto zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Już wtedy podjęłam postanowienie, że spróbuję odtworzyć ten smak. Przepis na  czekoladowe "delicje" można znaleźć w książce Paul'a A. Younga, jak widać na okładce - również nagrodzonej.

Do wypieku  brownie zmobilizował mnie Czekoladowy tydzień z Beą.


Brownie wg  Paula A. Young'a



Składniki :

100g rodzynek
50 ml brandy lub soku pomarańczowego
1 łyżeczka cynamonu
1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej
1/2 łyżeczki soli morskiej

110g masła
260g cukru muscovado
75g golden syrop
300g  gorzkiej czekolady (70%)
4 średnie jajka
80g mąki pszennej

100g masy marcepanowej
50g cukru muscovado 

  
Rodzynki zalać brandy lub sokiem pomarańczowym z dodatkiem przypraw i soli. Zostawić przykryte na noc.

Nagrzać piekarnik do 160 stopni.

W  rondlu roztopić masło, dodać muscovado i golden syrop. Mieszać, aż masa będzie gładka. Zdjąć z "ognia" i dodać  czekoladę, mieszając aż się całkowicie rozpuści.
Ubić lekko jajka  i dodać je do mieszanki z czekoladą, cały czas mieszając. Następnie  dodać namoczone owoce i mąkę.  Wszystko dobrze wymieszać i wylać do wyłożonej pergaminem  foremki o wymiarach 15 x 20 x 2,5 cm.


Wlać mieszaninę do foremki  i zetrzeć (ja pokruszyłam) na wierzch marcepan, posypać odrobiną muscovado. Piec przez 20-25 minut. Wyjąć z piekarnika, schłodzić i przechowywać w lodówce przez noc.


Następnego dnia ;) wyjąć z foremki, odkleić papier, a następnie wyciąć krawędzie z brownie, ponieważ mogą stać się suche.
Pokroić na kwadraty i podawać w temperaturze pokojowej.


p.s.
-masę marcepanową zrobiłam sama (połączyłam 50g drobno zmielonych migdałów bez skórki z 50g cukru pudru i ok. połową białka, dodałam też nieco aromatu migdałowego dla podkreślenia smaku),
-zdjęcie  autora ze strony klikstrona Paul'a A Young'a.

 
***


Zaglądam często do bloga Davida Lebovitza. Oboje z Piotrem bardzo go cenimy, a jego książka z recepturami lodów jest dla nas absolutną wyrocznią (Piotr pisał o tym tu-klik). Posiadamy też drugą książkę jego autorstwa, zatytułowaną "Ready for dessert". Znajduje się w niej przepis - "Robert's Absolute Best Brownies". Lebovitz zwykle wzbrania się przed stwierdzeniami "najlepsze" i z rezerwą odnosi się do przepisów w ten sposób zatytułowanych. Stwierdził jednak, że to brownie zasługuje na taką ocenę. Przyznam, że kiedy przeczytałam na blogu Davida Lebovitza wpis o wizycie w tej samej czokoladerii Paula A Younga wpadł mi do głowy pomysł skonfrontowania wypieków obu panów.




Robert's Absolute Best Brownies
wg Davida Lebovitza
 Składniki :

85g masła
225 g posiekanej gorzkiej czekolady (45% i więcej)
150g  cukru
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
2 duże jajka o temperaturze pokojowej
35g  mąki pszennej
135g  orzechów włoskich, migdałów, orzechów laskowych lub pekan  grubo posiekanych (ja dodałam pekany-3/4 porcji i orzechy włoskie-1/4 porcji)


Rozgrzać piekarnik do temperatury 180 stopni. Formę o wymiarach 20 cm X 20cm (może być  do 23 cm) wyłożyć pergaminem. 
W rondelku na małym ogniu stopić masło, dodać czekoladę i mieszać ręcznie, aż stopiona masa stanie się jednolita  i gładka.
Zdjąć rondel z "ognia", dodać do masy cukier i wanilię, wymieszać. Następnie dodać wymieszane jajka i mąkę.  Całość mieszać energicznie przez 1 minutę  aż ciasto straci swoją ziarnistość, stanie się gładkie i błyszczące oraz będzie odstawać od brzegów garnka. Wg autora ta czynność ma zasadniczy wpływ na to czy nasz wypiek zakończy się sukcesem :) Wymieszać z posiekanymi grubo orzechami. Piec 30 min.


p.s. zdjęcie D.Lebovitza ze strony  klik

***

A teraz najtrudniejsze....podsumowanie (sama tego chciałam ;)
Piszę tego posta przegryzając z Piotrem na przemian jednym i drugim ciastem ...
-oba brownie upiekłam w tym samym czasie,
-oba przenocowały w lodówce, a dziś rano po wyjęciu i osiągnięciu temperatury pokojowej pokroiłam dla nas do zjedzenia,
-brownie Paula A. Young'a ma dość złożony smak, choć dominuje w nim smak rodzynek namoczonych w brandy (myślę, że delikatniejszy smak można osiągnąć mocząc je w soku pomarańczowym), delikatnie da się wyczuć marcepan i smak przypraw korzennych co znacznie wpływa na ostateczny efekt końcowy,
-brownie Lebovitza ma wspaniały, głęboki smak czekolady i do tego aromat orzechów; jest prostsze ale niesłychanie smaczne.


Oboje mamy problem ze stwierdzeniem, które nam bardziej smakuje. Zresztą ...i tak byłoby to bardzo subiektywne :) Każdemu może przecież smakować co innego. Warto wypróbować oba przepisy do czego was bardzo gorąco namawiam :) Dodam, że warto też zrobić brownie ok. dwóch dni przed konsumpcją, bo wtedy najbardziej stabilizuje się jego smak. Pojedynek niech każdy piekący rozstrzygnie sam...
Przepisy dołączam do CZEKOLADOWEGO TYGODNIA BEI.

Komentarze

  1. Cudne,słodkie,piękne....tylko nie jadam słodyczy.
    Czasami robię wyjątek...np. na Lueximbergli...rozpływały mi się w ustach.
    Te przepisy rewelacyjne!
    Serdecznie Was pozdrawiam-)
    I.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Irenko-lueximbergli nigdy nie jedliśmy :) jak dotrzemy do Szwajcarii to musimy ich spróbować. Pozdrawiamy serdecznie i dziękujemy za odwiedziny :)

      Usuń
  2. Jakie cudowne, wilgotne, gęste, czekoladowe... Niebiańskie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Pozdrawiamy Kasiu, dziękujemy za odwiedziny :)

      Usuń
  3. No skoro pojedynek, to domagam sie wyniku! ;) Chyba, ze faktycznie zasluzony remis... :) Zaluje, ze nie bede mogla sie (na razie ;)) sama przekonac o roznicy smaku.
    Wizyty u P. Younga zazdroszcze, miejsce wyglada niesamowicie...

    Dziekuje Wam za udzial w CzekoTygodniu! I milego weekendu zycze :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beo-my dziękuję za motywacje do działania :) Udział w Twoim CzekoTygodniu to sama przyjemność :) Co do rozstrzygnięcia...to tak jak w poście...nie ma tu ostatecznego werdyktu ;D Pozdrawiamy Cię serdecznie i życzymy udanego weekendu :*

      Usuń
  4. Gosiu,bardzo ciekawy pomysł na prezentacje brownies znanych cukierników. Przepisów Young'a nie znam ( narazie :)) Natomiast aktualnie czytam książkę Davida Lebovitza "Słodkie życie w Paryżu" bardzo zabawna i wiele z przepisów, które w tej książce prezentuje zamierzam wypróbować. Uwielbiam brownies i czekoladę więc pewnie kiedyś wrócę do tego posta aby je wypróbować, pozdrawiam Iwona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwonko-cieszę się bardzo , że pomysł Ci się spodobał. Książkę , o której piszesz mam , przeczytałam i mam podobne odczucia :) zapraszamy do nas , zaglądaj jak najczęściej. Pozdrawiamy serdecznie

      Usuń
  5. Ja mało czekoladowa jestem i brownies niby lubię ,ale jeden kawałek starcza mi na bardzo długo, to taki pojedynek bardzo mię zaciekawił:D Może jak najada jakiś czekoladożercy to się skuszę , bo po kawałku to ja bym chętnie sprawdziła , które lepsze :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alciu-przy brownie jeden kawałek starcza na długo...nie da się zjeść więcej :) Pozdrawiamy

      Usuń
  6. Są blogi i BLOGI . Jak czytam i oglądam Wasze publikacje żal , że doba ma tylko 24 godziny i brak czasu aby wszystkiego poczytać i spróbować. Pięknie opisane i "obfotografowane" nawet teraz o 21.59 napiłbym się kawy aby coś takiego do niej dostać:) pozdrawiam Was

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Adamie....pięknie to napisałeś :) wirtualnie częstujemy :) pozdrawiamy Cię serdecznie

      Usuń
  7. Wybór trudny,a Twoje wypieki tak kuszą!
    Pierwsze brownies wydaje mi się przeładowane składnikami, z drugiego musiałabym wyeliminować znaczną część orzechów...
    I które wybrać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amber...w kuchni jest piękne to , że można wybierać, przebierać, przerabiać itd. itp. Wybierz przeładowany ;D

      Usuń
  8. Bardzo lubie brownies, wszystkie bez wyjatku, (najlepsze piecze moja corka:)
    Wasze rownie apetyczne:) Rzeczywiscie trudny wybor:)
    A robione recznie czekoladki sa bardzo popularne ( i niestety drogie) w Australii. Ale za to jak smakuja, a ze zawieraja prawdziwa czarna czekolade, a nie jak te mass production glownie cukier) - trzeba czasami sie skusic:) Szczegolnie jak sie jest chokoholikiem;) Bardzo smaczny wpis:) Pozdrawiam:) Grazyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażynko-też czasem kuszę się na czekoladki ręcznie robione. Takie są najsmaczniejsze. Sama też robię ...ale trufle ( coraz rzadziej...wiadomo ;D ale może to być świetny prezent. Tego australijskiego brownie chętnie bym skosztowała ;) pozdrawiam i buziaki ślę

      Usuń

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...