Sałatka z makaronem ryżowym, krewetkami oraz proszkiem z pieczonego ryżu.

Sałatka z makaronem ryżowym, krewetkami oraz proszkiem z pieczonego ryżu.

Dziś zapraszamy na sałatkę. To szybkie danie inspirowane jest niekoniecznie wegetariańską wersją sałatki przygotowanej przez Johna Torode, australijskiego szefa kuchni, którego można zobaczyć m.in. w brytyjskiej wersji programu Masterchef. Jest wyjątkowo aromatyczna i świetnie nadaje się na przystawkę lub mniejsze danie. Z premedytacją nie podaję ilości składników, bo dressing należy robić na wyczucie, by zbilansować smaki, zaś ilość składników sałatki zależy od preferencji. Można bowiem uzyskać bardziej ostry lub ziołowy smak w zależności od upodobań.

Sałatka z makaronem ryżowym, krewetkami oraz proszkiem z pieczonego ryżu



Składniki:
makaron ryżowy
krewetki
ryż
olej
sól, pieprz

na sałatkę:
ostra papryczka
szalotki
liście kolendry
listki mięty
tajska bazylia (opcjonalnie)

na dressing:
czosnek
szalotka
łodygi kolendry
chili
cukier trzcinowy
sok z limonki
sos rybny
sos sojowy

Wykonanie:

Ryż namoczyć w gorącej wodzie. Włożyć do piekarnika i piec aż stanie się chrupki i brązowy. Lekko przestudzić, po czym zmiksować na proszek i odstawić.

Makaron ryżowy namoczyć lub ugotować.

Krewetki wymieszać z chili w proszku, doprawić solą i pieprzem. Usmażyć na oleju.

Dressing: czosnek, szalotki, łodygi kolendry, papryczki chili, cukier trzcinowy, sok z limonki, sos rybny, sos sojowy rozgnieść w moździerzu na konsystencję pesto. Dressing dodać do namoczonego makaronu ryżowego i wymieszać.

Sałatka: posiekać papryczki chili i szalotki. Dodać krewetki, a następnie liście kolendry, miętę i tajską bazylię. Wymieszać wszystko razem.

Całość przełożyć na talerz i posypać proszkiem z pieczonego ryżu.
 Ptaki Islandii - część 3.

Ptaki Islandii - część 3.

Kontynuujemy naszą ptasią relację z Islandii. Dziś o ptakach z rodziny siewek. Pierwsza z nich to siewka złota. Spotykaliśmy ją niemal wszędzie. Wyłączamy tu miejsca, gdzie nie było żadnych widocznych żywych istot na Islandii, o których pisaliśmy chociażby TU - klik


Łosoś sous vide w sosie pomidorowo - pomarańczowym ze szpinakową kulką i warzywami.

Łosoś sous vide w sosie pomidorowo - pomarańczowym ze szpinakową kulką i warzywami.

Jest z tym sporo pracy. Zwłaszcza przygotowanie po raz  pierwszy kulek szpinakowych może frustrować. Ale efekt gwarantuje radość dla podniebienia, a w przypadku gości - uznanie za kunszt kucharza, bo i smak i prezentacja dania ujmuje. Jest tylko jedno "ale" - posiadanie sprzętu do gotowania produktów zamkniętych próżniowo w stałej temperaturze w kąpieli wodnej. Krótko mówiąc - metodą sous vide. Jeśli Wasza pasja gotowania nie doprowadziła Was jeszcze do nabycia takowych gadżetów, przygotujcie rybę inaczej i skorzystajcie z pozostałej części przepisu. Polecam jednak metodę sous vide, bo delikatna, rozpływająca się w ustach ryba z kremowym sosem i dodatkami to prawdziwe niebo w ustach.


Łosoś sous vide w sosie pomidorowo - pomarańczowym ze szpinakową kulką i warzywami


Składniki (na 2 porcje):
250-300 g fileta łososia bez skóry (gruby kawałek ok. 2-3 cm grubości)
zioła do ryby (np. świeża mięta lub tymianek lub bazylia)
150 g świeżych liści szpinaku
1-2 szalotki
2 ząbki czosnku
300-400 g pomidorów (po sezonie pomidory z puszki)
1 szklanka świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy
opcjonalnie 100 ml bulionu warzywnego
masło
sól i pieprz do smaku
oliwa z oliwek

Wykonanie:
Wykrawamy równe filety z łososia (możliwe grube, pozbawione skóry). Na pół godziny umieszczamy je w wodzie z solą, dzięki temu ryba będzie bardziej ścisła. Następnie suszymy je, wkładamy do plastikowej torebki, dolewamy troszkę oliwy, dodajemy zioła i kilka cieniutkich plasterków czosnku, po czym zamykamy próżniowo. Gotujemy w kąpieli wodnej w temperaturze 46-48 stopni C przez 30-45 minut w zależności od grubości filetów.


Przygotowujemy kulki szpinakowe. Wybieramy po 7 sporych, w miarę równych listków szpinaku na kulkę. Układamy je w rozetkę na pergaminie. Gotujemy na parze przez około 2 minuty. Pozostały szpinak przyrządzamy z czosnkiem, szalotką i opcjonalnie łyżką posiekanych pomidorów (bez skóry), doprawiając solą i pieprzem. Szpinak powinien być przygotowany tak, by można z niego ulepić kulkę,  którą osadzamy na "rozetce" z liści szpinaku. 


Następnie zawijamy listki tak, by stworzyć kulkę przypominającą małą kapustkę. Formujemy ją w rękach, by uzyskała regularny kształt, po czym gotujemy na parze przez około 2 minuty. 


Po wyjęciu odkładamy na talerz i smarujemy oliwą z oliwek. Dzięki temu kulki szpinakowe uzyskają połysk i atrakcyjny wygląd.

Przygotowujemy sos. Podsmażamy na maśle czosnek z szalotką. Dodajemy posiekane pomidory. Smażymy przez kilka minut, po czym dolewamy sok pomarańczowy i (opcjonalnie) bulion warzywny. Doprawiamy solą i pieprzem. Gotujemy na małym ogniu, redukując płyn. Miksujemy, by uzyskać jednolita konsystencję. W zależności od potrzeb - możemy wykorzystać konsystencje gęstego sosu lub gęstej zupy. Propozycje podania zobaczycie na poniższych zdjęciach.


Kulka szpinakowa jako dodatek w daniu dla mięsożerców :)


Smacznego :)

Ptaki Islandii - część 1.

Ptaki Islandii - część 1.

Rozpoczynamy kilkuodcinkowy ptasi serial. Opowiemy o ptakach Islandii, które udało nam się spotkać podczas ostatniego pobytu.  Dziś przyjrzymy się kilku śpiewającym. 

Oto świergotek łąkowy. Spotkaliśmy go na południowym wybrzeżu wyspy wśród rozległych pól i łąk. Ładnie pozował nam na skale wulkanicznej.


Dorsz a la Nage czyli tajskie oblicze ryby.

Dorsz a la Nage czyli tajskie oblicze ryby.

Chcąc skorzystać ze sporej ilości mleczka kokosowego, które pozostało mi po poprzednim gotowaniu przez przypadek trafiłem na całkiem atrakcyjny przepis z kuchni tajskiej. Doświadczenie podpowiadało, że mleczko kokosowe stanowi raczej dodatek wykańczający danie. Tym razem okazało się być jego bazą. Przepis troszkę zmodyfikowałem i wyszedł pyszny posiłek na każdą okazję - prosty obiad, czy wykwintną kolację, przystawkę lub danie główne. Lubię tak przygotowaną rybę, bo będąc częściowo zanurzoną w płynie zarówno dusi się jak i gotuje w parze. Dzięki temu jest delikatna i lekkostrawna. Sama nazwa (a la Nage) z francuskiego oznacza rybę pływającą. Rzecz jasna w aromatycznej zupie. Może to być bulion, czy jakikolwiek inny płyn, który jest później wraz z rybą podany. Dzisiejsze danie jest szybkie i proste w przygotowaniu, a przy tym kusi bukietem smaków, któremu trudno się oprzeć.


Dorsz a la Nage na sposób tajski


Składniki (na 2 porcje lub 4 przystawki):
ok. 250 g fileta z dorsza pozbawionego skóry
1 łyżeczka nasion kolendry
sól i pieprz do smaku
1 szalotka
2-3 ząbki czosnku
ok. 2,5 cm korzenia imbiru
1 ostra papryczka
olej do smażenia
400 ml mleczka kokosowego
1 szklanka bulionu warzywnego
1 limonka
2-3 łyżki sosu rybnego
1 łyżeczka sosu ostrygowego
sos sojowy do smaku
1/2 łodygi trawy cytrynowej
chili (opcjonalnie)
cukier trzcinowy
2 łyżki liści kolendry
po 1/2 łyżeczki czarnego i białego sezamu

Wykonanie:

Przygotowujemy 2 filety z dorsza. Wykorzystujemy gruby kawałek (czasem zwany "polędwicą"), pozbawiając go skóry. 

Drobno siekamy szalotkę, czosnek, imbir, ostrą papryczkę (pozbawiając ją wcześniej nasion). Warzywa te obsmażamy na oleju przez 2 minuty. Wlewamy mleczko kokosowe, następnie bulion. Dodajemy sos rybny, sos ostrygowy, sos sojowy, wyciśnięty sok z limonki, startą skórkę z limonki oraz zgniecioną łodygę trawy cytrynowej. Gotujemy redukując płyn na małym ogniu. Doprawiamy chili jeśli chcemy uzyskać bardziej pikantny smak. Dodajemy również cukier trzcinowy w ilości pozwalającej na zrównoważenie smaku kwaśnego, słonego i pikantnego (zwykle ok. 1 łyżki). Płyn redukujemy do ok. 2/3 objętości, do konsystencji gęstej zupy - pozostanie nam zatem ok. 400-450 ml płynu. 

Nasiona kolendry ścieramy w moździerzu i nacieramy nimi dorsza. Rybę doprawiamy solą i pieprzem. Wkładamy do "zupy", przykrywamy patelnię i dusimy na małym ogniu ok. 5-8 minut (w zależności od grubości ryby). Na małej patelence prażymy ziarenka sezamu.

Składamy danie. Na głęboki talerz wykładamy ugotowany filet z dorsza. Wlewamy zupę (nie zalewając dorsza) wraz z posiekanymi warzywami. Dekorujemy prażonym sezamem, plasterkiem ostrej papryczki i liśćmi kolendry.

Danie możemy podać z zarówno jako przystawkę jak i z większą porcją ryby, jako danie główne.

Keks mojej mamy na świąteczny czas...

Keks mojej mamy na świąteczny czas...


Smak tego keksu to smak mojego dzieciństwa. Mama wypiekała jego hurtowe ilości, ale to było u nas normalne. Zaletą ciasta jest prostota i szybkość wykonania oraz niezawodność. Trzeba je upiec przynajmniej dwa dni przed konsumpcją, bo wtedy osiąga swój właściwy smak i strukturę. To jest też niewątpliwa zaleta w czasie przedświątecznej krzątaniny. Bakalie możecie skomponować według Waszych upodobań.  Polecam, bo to najlepszy keks na świecie ;)


Keks mojej mamy


Bułeczki krucho - drożdżowe - wersja wytrawna z kapustą i grzybami.

Bułeczki krucho - drożdżowe - wersja wytrawna z kapustą i grzybami.

To przepis, który w moim rodzinnym domu jest od zawsze. Moja mama, mimo swojego wieku, ciągle  wypieka te bułeczki i obdarowuje nimi naszą najbliższą rodzinę. Świetnie się przechowują, zamrożone wystarczy włożyć do kuchenki mikrofalowej, prosto z zamrażalnika lub po prostu odświeżyć niezamrożone - smakują jak świeżo wyjęte z piekarnika. Z podanych proporcji wychodzi ok. 34 - 36 szt. o średnicy ok. 8 cm. To doborowe towarzystwo dla barszczu  lub same jako przekąska. U nas mają krótki żywot. W domu moich rodziców goszczą zawsze też na Wigilię.


Bułeczki krucho - drożdżowe z farszem z kiszonej kapusty i suszonych grzybów


na ciasto :
550 g mąki do wypieków drożdżowych
250 g miękkiego masła
250 ml  kwaśnej śmietany (ok. 220 g)
50 g świeżych drożdży
sól

na farsz:
1 kg kiszonej kapusty
60 g suszonych grzybów
sól, pieprz
2 łyżki oleju
2-3 liście laurowe
kilka ziaren ziela angielskiego

dodatkowo
1-2 jajka do posmarowania bułeczek

Kapustę z przyprawami (liście i ziele) ugotować do miękkości. Podobnie oddzielnie grzyby. Po ostudzeniu zmielić przez maszynkę, doprawić solą i  pieprzem, przesmażyć na oleju, odstawić do ostygnięcia.

Zanim zrobimy ciasto pamiętajmy, żeby wszystkie składniki miały pokojową temperaturę.  W porze kiedy grzeją kaloryfery, mąkę podgrzewam na grzejniku. Drożdże rozkruszyć do śmietany i odczekać, aż zaczną się rozmnażać. Połączyć wszystkie składniki  i wyrobić ręcznie lub za pomocą robota elastyczne ciasto. Odstawić pod przykryciem, aż podwoi swoją objętość. Następnie wyjąć ciasto na blat, podzielić na dwie równe części, rozwałkować każdą na prostokąt o wymiarach ok. 35 cm na 25 cm. Rozłożyć farsz równomiernie na powierzchni placka, pozostawiając dookoła margines ok. 2 cm. Zrolować dokładnie wzdłuż dłuższego boku. Pokroić ostrym nożem na 2 cm kawałki. Ułożyć na blasze wyłożonej pergaminem (można odczekać ok. 30 minut aż podrosną, ale nie jest to konieczne, bułeczki rosną w piekarniku) i posmarować roztrzepanym jajkiem.  Z połowy porcji ciasta wyjdą nam bułeczki na jedną blachę. Piec w 180 stopniach ok. 35-40 minut. Po upieczeniu studzić na kratce.

Dodatkowe uwagi
-farsz można przygotować dzień wcześniej,
-gdy bułeczki robię rano, składniki wyjmuję wieczorem i zostawiam na blacie kuchennym,
-ciasto bardzo szybko daje się kształtować, jednak warto je kilka minut wyrabiać, nawet jak jest gładkie,
-ze względu na dużą ilość masła jest jedwabiste w dotyku i nie klei się do podłoża, nie trzeba podsypywać mąką podczas wałkowania i zwijania w roladę,
-jajkiem można posmarować bułeczki przed pieczeniem, ale bardzo dobry efekt daje smarowanie już pod koniec pieczenia; gdy bułeczki są już prawie upieczone, wystawiam na chwilę blachę (zamykam piekarnik), smaruję i wkładam tylko na tyle, żeby jajko na wierzchu się upiekło, sa wtedy dużo bardziej błyszczące.

Smacznego :)