Czekoladowe marzenie


Czekoladę ponoć lubią wszyscy. Nie ma co się dziwić, że desery czekoladowe należą obok owocowych do najbardziej popularnych. Jest pewien deser, który wzbudza spore emocje. Choć dość prosty w wykonaniu, to łatwo go zepsuć. Klasyczne dania wymagają bowiem przestrzegania zasad od których nie ma odstępstw. Gregg Wallace, wielbiciel deserów i juror brytyjskiego Masterchef stwierdził kiedyś, że konkurs usłany jest kulinarnymi porażkami kucharzy, którzy chcieli się z tym deserem zmierzyć. Ciekawe dlaczego? Stres? Zły przepis? Nieznany piekarnik? A może po prostu brak umiejętności.
Kiedy po raz kolejny mieliśmy trafić do Singapuru, zastanawialiśmy się w jaki region Azji  powinniśmy się stamtąd udać. Padło na środkowe Filipiny. To tam na początku XVI wieku dotarł Ferdynand Magellan i tam zakończył swoją podróż. Jego śmierć, nie poszła na marne, bo kilkadziesiąt lat później Miguel Lopez de Legazpi dokończył dzieła konkwistadorów i utworzył na Cebu pierwszą hiszpańską kolonię. Było to przyczynkiem do rozszerzenia się katolicyzmu na całych Filipinach. Tak zostało im do dzisiaj. Dziś w miejscu, gdzie Magellan dokończył żywota za przyczyną wodza Lapu Lapu można całkiem nieźle zjeść. A Lapu Lapu kojarzy się dziś z walecznym wodzem, ale również z gatunkiem ryby która jest wyjątkowo pyszna. Należy do rodziny graników.


My oprócz odwiedzin miejsc historycznych (i przy okazji kulinarnych) mieliśmy ogromną ochotę zanurzyć się w lokalnej kulturze, podziwiać naturę i okoliczne krajobrazy oraz spotkać w warunkach naturalnych zwierzęta, które dziś są już prawdziwą rzadkością. O, takie…


Wyraki, bo o nich mowa, można dziś spotkać na niektórych wyspach Filipin i Indonezji. Kilkunastocentymetrowej wielkości zwierzątka o ogromnych oczach w dzień zwykle śpią, przytulone do konarów drzew, zaś w nocy wyjątkowo aktywne polują na owady. Niektóre okazy można oglądać w niewoli. Nie wspierajcie takich miejsc – my je omijaliśmy szerokim łukiem.

Jednym z naturalnych fenomenów wyspy Bohol są Czekoladowe Wzgórza. Jest ich ponoć 1268, a może nawet 1776 i choć nie liczyliśmy, zawierzamy naukowcom. Mierzą od 40 do 120 metrów wysokości i ciągną się po horyzont. W porze deszczowej i przejściowej są trawiaste, pięknie zielone, w porze suchej wysuszone przez słońce osiągają kolor czekoladowy. Nam udało się dotrzeć do Czekoladowych Wzgórz w czasie deszczu, kiedy chmury prawie dotykały ich szczytów na horyzoncie, ale również wtedy, kiedy lśniły bujną zielenią w słońcu.


Wróćmy do kuchni. Wyobraźcie sobie, jak rozkrawacie łyżeczką ciepłe wzgórze czekoladowe i wypływa z niego płynna czekolada.  To sen-marzenie i nadmiar szczęścia dla czekoladowego maniaka. Nam wystarczy jeden doskonale upieczony fondant czekoladowy. Tym klasykiem zajmiemy się dzisiaj.



Czekoladowy fondant 



10 g stopionego masła do wysmarowania ramekinów (trzeba to zrobić bardzo dokładnie)
50 g gorzkiej czekolady
50 g masła
50 g mąki pszennej
50 g cukru pudru
1 jajko
1 żółtko 


(proporcje na dwa ramekiny o średnicy 9 cm i wysokości 6,5 cm)


Nasmarować ramekiny stopionym masłem i wstawić do zamrażalnika na kilka minut, po czym ponownie nasmarować je resztką masła.Rozpuścić czekoladę z masłem nad parą.Utrzeć jajko i żółtko z cukrem pudrem do białości, aż osiągnie odpowiednią gęstość. Dodać mąkę i ubijać dalej, aż składniki połączą się. Dodawać po 1/3 stopionej czekolady mieszając, aby składniki połączyły się w jednorodną masę. Przelać masę do ramekinów i chłodzić w lodówce co najmniej 20 min. Piec w temp. 180 stopni przez 13 min. Po minutowym odpoczynku fondant przełożyć na talerz (powinien bez problemu wyjść).
Fondant można też zamrozić, po czym wstawić do piekarnika i piec 5 min dłużej.Deser można podać sam, ale w porze obfitości owoców warto dodać świeże owoce,  bądź zrobiony z nich sos.

p.s.Fondant wymaga przetrenowania i sprawdzenia przede wszystkim piekarnika. Samo danie w wykonaniu jest proste. Najważniejsze to wyczuć czas pieczenia i wyjąć danie z piekarnika wtedy, kiedy ma jeszcze płynny środek. Jeśli nie uda Wam się upiec idealnie ten czekoladowy smakołyk za pierwszym razem, to na podstawie wyglądu środka musicie skorygować czas pieczenia.

Smacznego :)

Komentarze

  1. No cóż, należę do tej mocno nielicznej grupy osób, które czekolady nie lubią. Po prostu mogłaby nie istnieć, ale Czekoladowe Wzgórza mnie fascynują a wyraki bardzo bym chętnie pooglądała w naturze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiku- niestety my czekoladę lubimy, a chyba lepiej byłoby być wolnym w tym względzie ;) Do czekoladowych wzgórz pojechaliśmy dwukrotnie, bo za pierwszym razem niesamowicie lało (na to jednak na Filipinach trzeba być przygotowanym). Wyraki są zamęczane w miejscach przeznaczonych dla turystów. Każdy chce dotknąć, pogłaskać i zrobić zdjęcie...z fleszem...Okropność.My ruszyliśmy z przewodnikiem do dżungli.Znaleźliśmy fundację założoną przez pana Carlito Pizarras ( mieliśmy zaszczyt poznać go osobiście), która prowadzi coś w rodzaju ośrodka edukacyjnego.Wyszkoleni przewodnicy ruszają z turystami do dżungli i tam w warunkach naturalnych jest możliwość obejrzenia wyraków. My zobaczyliśy cztery i to bardzo blisko:)pozdrawiamy

      Usuń
    2. http://www.tarsierfoundation.org/news/a-fool-for-tarsier

      tu jest link do fundacji , gdyby ktoś chciał skorzystać

      Usuń
  2. No cóż, ja jak basik... Ale ten fondant jadłam i przyznaję, że jest bardzo atrakcyjny. Wypływa z niego płynna, czekoladowa lawa. Dla czekoladoholików raj.

    Poproszę więcej o Singapurze. O zakątkach,dzielnicach, restauracjach, barach, ludziach... I więcej tych pięknych i ciekawych zdjęć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)))))))))) Wisełko...postaramy się sprostać Twoim oczekiwaniem :) dziękujemy za odwiedziny :)

      Usuń
  3. Zrobiłam 6 sztuk z potrójnej porcji. Goście zaskoczeni i zachwyceni. Łatwe było, bo dobrze opisane. Podałam z niebieskimi owocami na porzeczkowym musie. Dziekuje za przepis :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Och to świetnie, że smakowało :) Bardzo cieszymy się , pozdrawiamy :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...