Ryby na Polanie



Kiedy zbliża się weekend zwykle na Polanie pojawiają się ryby. Nie żeby przypływały w piątek do pobliskiego stawu, który okupowany jest ostatnimi czasy przez zabawnie rechoczące żaby. Po prostu pojawiają się, choć nie z własnej woli w naszej kuchni. Zwykle świeże. Czasem, choć znacznie rzadziej mrożone. 



Ryby i owoce morza to nasze ulubione pożywienie, które gwarantuje, że dwu lub trzydaniowy posiłek zachowa lekkość, a jego konsumentom po posiłku i butelce wina zechce się jeszcze odwiedzić leśne ścieżki. 

Nie jest tajemnicą, że w naszym pięknym kraju możliwości nabycia ryb różnej maści są ograniczone. Społeczeństwo jest zdecydowanie mięsożerne i zwykle ryb nie uznaje, poza tradycyjnym wiadomym okresem i równie tradycyjną wiadomą rybą. Nawet akcje marketingowe inicjowane przez producentów mrożonek (!) lub dyskonty niespecjalnie poprawiają tą trudną sytuację. Przy okazji, przykrym jest, że obecnie powszechnie tylko dyskonty gwarantują może niewielki, choć jednak jakikolwiek wybór świeżej ryby. Chwała im za to. 

W tej trudnej sytuacji smakosza ryb i owoców morza w kraju który nimi gardzi, radzimy sobie różnymi sposobami. A te sposoby w dużym mieście to hala rybna, bo targu rybnego jak na lekarstwo, dyskonty, bo sklepów rybnych brak, a wszelkiego sortu duże markety czy delikatesy proponują konsumentom ryby w puszce lub mrożone (to co znajduje się na stoiskach ze świeżą rybą woła o pomstę do nieba). Kolejny skuteczny sposób to prywatny import i tak czynimy, ale nie jest to sposób powszechny. 

Czy społeczeństwo nie jada świeżych ryb, bo ich nie ma, czy też ryb nie ma, bo społeczeństwo ich nie jada? Pytanie hamletowskie… 

Zróbmy zatem mały przegląd ostatnich potraw rybnych stawiając na różnorodność i pozostawiając mgiełkę tajemnicy jak to i owo przyrządzić. Mgiełkę, która w każdej chwili może zostać rozwiana, jeśli ktoś zainteresuje się tematem i zażąda przepisu. 

Ze sporej ilości przygotowanych ostatnio dań rybnych wybiorę jedynie przypadkową szczęśliwą siódemkę prezentowaną w przypadkowej kolejności. Niech będzie dowodem na to, że ryba też jest dla ludzi.


Grillowany łosoś z puree z groszku i mięty



Turbot vallee d’auge z ryżem 



Filety z halibuta podane na ratatouille



Wędzony łupacz w sosie śmietanowo-maślanym ze szczypiorkiem 



Pieczona barramundi z czosnkiem i natką pietruszki



Roladki z dorady na koprze morskim




Pstrąg w sosie waniliowym z zielonym pieprzem



przepis z inspiracji Keitha Floyda 

filety pstrąga (bardzo dobrze smakuje też w tym sosie strzępiel)
sól
50 g masła
1 łyżka stołowa ziaren zielonego pieprzu (z zalewy)
75 ml świeżego soku z pomarańczy 
likier Cointreau (lub inny podobny)
100-150 ml rybnego bulionu
200 ml śmietany
1 laska wanilii
odrobina białego wina
oliwa



Filety posolić, skropić oliwą naczynie, w którym będziemy piec rybę, na dno wlać odrobinę białego wina i upiec rybę w piekarniku w temperaturze 180 stopni 

(kilkanaście minut, w zależności od wagi).

Na rozgrzaną patelnię wrzucić połowę masła i usmażyć na nim zielony pieprz. Dodać filety, wlać sok pomarańczowy i Cointreau - podpalić (flambirować). Jak zgaśnie płomień, natychmiast zdjąć filety i trzymać je w cieple. Płyn zredukować i zachować. Na czystą patelnię wlać bulion rybny oraz łyżkę zielonego pieprzu. Następnie dodać śmietanę i redukować. Do sosu dodać zachowany płyn oraz ziarenka z laski wanilii. Sos rozmieszać, żeby ziarenka równomiernie się rozdzieliły. Gotować ok. 1 min na małym ogniu, dodać drugą połowę masła i wmieszać ją w sos. Rybę podawać na sosie waniliowym z zielonym pieprzem.

Komentarze

  1. Pięknie te ptrawy wyglągają. Bardzo zachęcająco. Bardzo bym chciała poznac przepisy na sosy zwłaszcza. Waniliowy do pstrąga... nie wyobrazam sobie nawet jak może smakować.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wisełko-przepis dodany :) Jeśli zdecydujesz się , a namiawiamy bardzo, to podziel się opinią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze raz przeczytałam wszystko i jestem pewna, że pstrąg waniliowy najciekawszy. Do tego, pstrąga świeżego najłatwiej dostać. Oczywiście z hodowli, nie ze strumienia. I tak mieszkając na Kaszubach, na brzegu rzeki czy w Gdyni, na brzegu morza do ryb mamy za daleko. Jak zrobie tego pstraga, to na pewno napiszę jak mi smakował i co na to moja rodzina ;)

      Usuń
    2. Super :) czekamy zatem na wrażenia ;D Co do pozostałych ryb-sezon na turbota właśnie się zaczął i zazwyczaj wtedy jest do kupienia w Gdyni ew. przy odrobinie szczęścia u rybaków w Orłowie.Doradę i barramundi można dostać od czasu do czasu w Lidlu i w Biedronce,a łososia na okrągło.Łupacz jeszcze do nas nie dotarł ...ale może kiedyś...

      Usuń
  3. Znowu tu wracam,bo uwielbiam owoce morza i ryby.
    Pięknie Małgosiu piszesz!
    Zdjęcia jak zwykle piękne.
    Przepisy rewelacja,wszystkie do wypróbowania....
    I.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękujemy I. Piotr jest autorem posta, ja-Małgosia- zdjęć :) ale blog jest wspólny , więc cieszę się , że Ci się podobało :) pozdrawiamy serdecznie

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...