Wytrawna tarta oraz wizyta w Le Village des Bories.

Lubimy celebrować piątkowe wieczory. Może dlatego, że dopiero wtedy mamy okazję wspólnie zasiąść przy stole i cieszyć się każdą wspólnie spędzoną chwilą po pracowitym tygodniu. Snujemy wtedy plany na weekend, popijamy wino i słuchamy muzyki. Na piątkowe kolacje często jemy sałatki, ale na stole pojawiają się też inne dania. Są to m.in. wytrawne tarteletki. Dziś  przepis inspirowany umieszczonym w starym numerze miesięcznika "Kuchnia".



Tarteletki z łososiem i fenkułem




Przepis na dwie tarteletki o średnicy ok. 12 cm.



Składniki na spód:
70 g mąki pszennej (najlepiej krupczatki)
35 g masła
1 żółtko
1 łyżeczka kwaśnej śmietany
listki tymianku
sól

Składniki na nadzienie:

150 g surowego łososia
2 żółtka
250 g słodkiej śmietany
1/2 bulwy fenkuła
sól
gałka muszkatołowa
pieprz
cytryna

Składniki na ciasto szybko zagnieść, zawinąć w folię  i zostawić w lodówce na  1 godzinę. Po tym czasie rozwałkować je i wyłożyć wysmarowane tłuszczem foremki do tarteletek. Nakłuć widelcem i piec z obciążeniem ok. 10 min w temperaturze 180 stopni.

Śmietanę wlać do rondla, zagotować i do gotującej śmietany wrzucić poszatkowany fenkuł. Gotować go na wolnym ogniu aż odparuje 1/4 płynu. Wyjąć fenkuł, a gorącą śmietaną zaparzyć roztrzepane żółtka (cały czas mieszając, żeby nie zrobiła się jajecznica ;) Masę doprawić solą,pieprzem i gałką. Łososia pokroić w dużą kostkę, skropić go cytryną, posypać pieprzem i posolić.

Na podpieczony spód ułożyć warstwami łososia i fenkuła. Całość zalać masą śmietanową i piec w temperaturze 160 stopni przez ok. 20 min.


***

Dziś zapraszam Was do małego zakątka Prowansji - Le village des Bories. Ta mała kamienna osada położona jest w sąsiedztwie miasteczka Gordes.


Jest wyjątkowa, bo to największe na obszarze Francji skupisko kamiennych domów tego typu. Powstawały one w Prowansji  już w epoce brązu, a  budowano je jeszcze w XIX w.


Specyfiką budowli jest to, że powstawały bez żadnego spoiwa, wykorzystywano jedynie klinowanie się głazów. Kamienie układano pod kątem, co uniemożliwiało przesiąkanie wody do środka.

 


Ściany były dość grube, a niektóre z budynków w środku tynkowano. Nie stawiano ich na żadnych fundamentach.


Bories miały różne przeznaczenie. Zobaczyliśmy tam domki przeznaczone do mieszkania. Niektóre z nich miały piętro, które służyło za sypialnię z małym otworem, a w dolnej części umieszczano kuchnię z paleniskiem. Były też służące za spichlerze, schronienie dla różnych zwierząt gospodarskich, a także takie, w których produkowano wino czy hodowano jedwabniki.


Odwiedzenie tej osady uświadomiło nam, jak bardzo dawniej życie przeciętnych ludzi na wsi, odbiegało od współczesnych standardów dzisiejszej Prowansji.


Do odwiedzenia Gordes i jego okolic zachęciły nas m.in.  książki Petera Mayle. Nie jest to literatura "wysokich lotów", ale oddaje realia życia w Prowansji widziane okiem Brytyjczyka.


Odwiedzając Gordes bardzo szybko przekonaliśmy się, że najlepiej jest patrzeć na miasto z daleka :) Jest niezwykle skomercjalizowane i wprost "zalane" turystami.

Próżno w nim szukać atmosfery, którą udało nam się znaleźć w widzianych po drodze innych, mniej znanych miasteczkach z malowniczymi zaułkami


czy grającymi w boule, którzy na widok aparatu potrafią się serdecznie uśmiechać :)

18 komentarzy:

  1. Piękna ta z gruszką,musi smakować oblędnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nam bardzo smakuje, polecamy :) pozdrawiamy :)

      Usuń
  2. połączenia z fenkułem łososia nie znałam, ale niestety nie skosztuję, wegetarianizm.
    natomiast pierwsza wersja jest mi jak najbardziej znana i bardzo przeze mnie lubiana :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Połączenie jest bardzo smaczne :) Polecamy pierwszy przepis , pozdrawiamy :)

      Usuń
  3. Tarta z serem pleśniowym to coś dla mnie, w dodatku wygląda tak apetycznie... :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tarta z gruszką wygląda jak żywy obraz. Cudna jest.
    Gordes z odległości robi niesamowite wrażenie. A u mnie zrobili tor do boules :) i panowie grają sobie prawie tak samo. Prawie, bo nie mają krzeseł ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krysiu-ta druga tarta jest też pyszna, polecamy :) Boule zyskuje coraz więcej zwolenników :), super :) Gordes...tak najlepiej widać z daleka ;)pozdrówka

      Usuń
  5. Tarty wyglądają obłędnie,zdjęcia super.
    Prowansja oczywiście bajkowa.
    Jak tu fajnie do Was zajrzeć...:-)
    Serdeczności!
    I.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Irenko-dziękujemy za odwiedziny :) pozdrawiamy serdecznie :)

      Usuń
  6. kiedyś w piątki mieliśmy zwyczaj wieczorów krewetkowych z białym winem, teraz kiedy pojawił się Młody, na razie czasu na to brak:)
    tarty wyglądają super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu...z pewnością gdy Wasze dziecko urośnie i wtedy będzie inaczej :) Uwielbiamy krewetki i wszystkie inne owoce morza :) pozdrawiamy serdecznie

      Usuń
  7. Jako ze zima tuz tuz, tarty upieke z pewnoscia,. Znam i lubie - szczegolnie te serowa:)
    A wypad do Prowansji w Waszym towarzystwie, to zawsze chwila wytchnienia:)
    Pozdrawiam:)
    Grazyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecamy obie tarty :) Pozdrawiamy i dziękujemy za odwiedziny :)

      Usuń
  8. Pokazałaś kamienną Prowansję,którą rzadko się ogląda goniąc za lawendą...
    Tarty w moich smakach.
    Bardzo takie lubię.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ta gruszką i serem bardzo mi przypadła do gustu, będę musiała zrobić! Kamienna osada bardzo urokliwa!

    OdpowiedzUsuń