Serwujemy balotynę z combra królika. Odwiedzamy też największy i najpiękniejszy kanion w Europie.

Wracamy wspomnieniami do Prowansji. Jednym z często spotykanych przez nas przysmaków był królik podawany w różnych konfiguracjach jako przystawka lub danie główne. Jego delikatne mięso najlepiej smakuje nam duszone lub gotowane. Dziś można je nabyć bez większego problemu.

Przygotuję przystawkę z combra królika, mięsa powszechnie uważanego za najbardziej delikatną część tego zwierzęcia. Dzisiejsze danie to: 

BALOTYNA Z COMBRA KRÓLIKA ZAWINIĘTA W BOCZEK
Z AROMATYCZNYM WARZYWNO-MIĘSNYM NADZIENIEM

Przygotowanie dania jest proste, ale są też elementy skomplikowane. Wyzwaniem jest wycięcie combra. Wymaga to praktyki i cierpliwości. Ważne jest, aby comber pozostał w całości, a nie w dwóch częściach, bo dzięki temu po zwinięciu "ściśnie się" (jak wykroić comber znajdziecie np. TU , między 5 i 10 min filmiku).


 Składniki na 2-3 przystawki (w zależności od wielkości combra):

wyfiletowany comber z królika
5 bardzo cienko krojonych plastrów boczku
kilkanaście lub więcej listków rukoli pozbawionych ogonków

na nadzienie:
3 duże posiekane główki pieczarek
taka sama ilość posiekanego duszonego uda królika
posiekany ząbek czosnku
posiekana szalotka
kawałek startego parmezanu
kilka łyżek bulionu
łyżeczka sosu worcestershire
ciut chili dla pikanterii
pół roztrzepanego małego jajka
kilka gałązek tymianku
łyżeczka posiekanej zielonej pietruszki
sól i pieprz
oliwa

opcjonalnie nerka królika (podana na zdjęciu na balotynie)
łyżeczka masła klarowanego



Wykonanie:

Wyfiletować comber z królika w całości.

Zeszklić posiekany czosnek i szalotkę na oliwie, dodać bardzo drobno posiekane pieczarki i smażyć przez dwie minuty. Dodać bulion, sos worcestershire i gotować. Przyprawić solą i pieprzem, dodać tymianek, pietruszkę oraz starty parmezan, posiekane mięso z uda królika. Lekko przestudzić. Wmieszać pół roztrzepanego jajka. Nadzienie powinno być lekko ścisłe.

Przyznam, że najlepiej przygotować tą przystawkę przy okazji przygotowania dania głównego z królika, bo wówczas będziemy dysponować niewielką ilością duszonego mięsa królika, które można posiekać i dodać do farszu. W zależności od sposobu przyrządzenia uzyskamy różne aromaty.

Rozłożyć comber z królika, przyprawić solą i pieprzem, po czym ułożyć na nim nadzienie. Zawinąć ściśle.

Plastry boczku ułożyć tak, by częściowo na siebie zachodziły. Na nich ułożyć listki rukoli, by ściśle je pokryły. Na rukoli i plastrach boczku położyć zwinięty z nadzieniem comber. Zawinąć i ewentualnie odciąć nadwyżkę boczku, jeśli będzie taka potrzeba.

Obsmażyć nasz zwinięty produkt na patelni. Ostudzić, po czym zawinąć całość w folię spożywczą, na tyle ściśle, żeby podczas gotowania nie dostała się do wewnątrz woda . Gotować w garnku na średnim ogniu przez około 10 -12 minut (w zależności od wielkości combra). Wyjąć z wody i zdjąć folię. Pokroić na 0,7 cm plastry.

Opcjonalnie można podać comber ze smażoną nerką. Należy zdjąć z niej błonę, po czym smażyć ją na rozgrzanej mocno patelni przez niecałą minutę. Dodać masło i smażyć kolejną minutę, przyprawiając w międzyczasie solą i pieprzem.

Podawać plastry nadziewanej balotyny z tymiankiem.

*****
Przy okazji konsumpcji tak bardzo francuskiej przystawki zapraszamy na krótką wycieczkę do najgłębszego i najpiękniejszego kanionu w Europie. Położony w Prowansji, zaledwie godzinę jazdy samochodem od wybrzeża, wprowadza nas w inny świat. Nagle znajdujemy się w prawdziwie górskiej scenerii. To kanion rzeki Verdon.


Kilkaset metrów poniżej płynie rzeka, która jest praprzyczyną istnienia kanionu. Tysiące lat spowodowały, że drążone systematycznie przez wodę wapienne skały uformowały cudo natury. Kilka liczb uświadamia skalę zjawiska: ponad 20 kilometrów długości, miejscami 700 metrów wysokości, szerokość u dołu rzeki od 6 do 100 metrów, a u góry kanionu od 200 metrów do 1,5 kilometra.


Mieliśmy szczęście, bo trafiliśmy na piękny, słoneczny dzień, który uwydatnił niezwykłe kolory okolicy. Błyszczące w słońcu szarobeżowe wapienne góry kontrastowały tu i ówdzie z fioletem skał oraz zielenią walczących o wodę i życie piniowych sosen.


Były też miejsca, gdzie zieleń zdecydowanie dominowała nad surowym, skalnym krajobrazem. W górze dominował jasny błękit nieba, a w dole wiła się jasnoniebieska strużka wody, która miejscami zmieniała kolor na jasnofioletowy, później seledynowy i zielony.


Droga nie należy do łatwych. Wije się skrajem wzgórza, wznosząc się i opadając. To oznacza, że osoby cierpiące na lęk wysokosci niekoniecznie uznają wycieczkę za spełnienie swych marzeń. Ale nawet ci docenią piękno przyrody.


Tym razem należymy do leniwych turystów. Po pierwsze, nie spływamy rzeką, a są tacy, którzy to czynią.


Po drugie, nie wybieramy się na szlak po wapiennych skałach, ani nie wspinamy sie po nich. Nie rzucamy się też w otchłań z mostu Artuby, który oferuje atrakcję w postaci skoków bungee.


Przemieszczamy się po prostu samochodem, delektując się widokami i wdychając zapachy Prowansji. Bez pośpiechu.


Nie rezygnujemy z lekkiego lunchu - pysznych sałatek i białego wina. Ponownie zaskakuje nas fakt, że we Francji można dobrze zjeść przy drodze.


W końcu w drodze powrotnej trafiamy nad sztuczne jezioro Lac de Sainte-Croix. Jego jasnoniebieskie wody zapraszają do ożywczej kąpieli, z której ochoczo korzystamy.


Mimo pobytu w lipcu okolica nie obfituje w tłumy turystów. Stąd rekomendujemy to miejsce, którego przyroda i walory widokowe znacznie bardziej przypadły nam do gustu niż śródziemnomorskie wybrzeże w szczycie sezonu. 

Komentarze

  1. Potraficie pogodzić przepisy z pięknymi podróżami i to mnie tu przyciąga...:-)
    Królika wieki nie jadłam,przepis znakomity!
    Ale kanion Verdon zwiedziłam,faktycznie jest przepiękny.
    Jak zwykle pozdrawiam-)))
    I.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Irenko, królik jest teraz w wielu sklepach i to świeży a nie mrożony :) To chude i bardzo smaczne mięso . Zachęcamy do spróbowania przepisu. Pozdrowienia

      Usuń
  2. Nerki bym nie zjadła ;) Ale całe danie wygląda pięknie :) A te prowansalskie widoki... ech, chciałabym tam kiedyś pojechać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu-nerka to tylko dodatek :) Prowansje polecamy :)

      Usuń
  3. Lubię królika,lubię Wasze podróże!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie ma zdjęć z kapieli :( ;)
    Piękna wycieczka. Wasze zdjęcia z podróży jak zwykle wzbudzają moje zainteresowanie i zachwycają, natomiast zdjęcia potraw wykonanych w Waszej kuchni niezmiennie mnie onieśmielają. Jak każda sztuka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjęć z kąpieli nie ma, aparat miał wtedy wolne ;) Co do dania, to żadna sztuka :) Sami nauczyliśmy się wycinać comber z filmu na YouTube, a skoro to danie w różnych wykonaniach pojawia się w wielu programach kulinarnych to przecież musieliśmy spróbować ;) To nie pierwsza nasza balotyna :) pozdrawiamy

      Usuń
  5. Danie wyrafinowane i pieknie podane:)
    Kanion zaskakuje kolorem wody, az kusi by wybrac sie na szlak:)
    Ale czasami mozemy byc turystami-leniwcami:):):)
    Pozdraiwam
    Grazyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Balotyna jest smaczna i niezbyt trudna w wykonaniu. Ciekawa odmiana :) Pozdrawiamy serdecznie

      Usuń
  6. Pojechać i zobaczyć kanion... Strasznie dawno u Was nie byłam i mam tyle do nadrobienia. Ślicznie, jak zwykle, jednak za balotynę się nie wezmę, Oprawienie królika do zwykłej potrawki w musztardzie jak na razie mi wystarcza. Poczekam na natchnienie, żeby osiągnąć kolejny, królikowy etap wtajemniczenia. U Was - podziwiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tarzynko- to nie jest takie trudne :) Pozdrawiamy i cieszymy się , że znów jesteś :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...