Dzieło życia - Sagrada Familia. Kulinarnie - ośmiornica. Depcząc po piętach Gaudiemu (część 1)

Kilkudniowy wypad do Barcelony odświeżył wspomnienia o mieście, w którym pracował jeden z artystów, którego sztukę, styl i dzieła wyjątkowo sobie cenimy.

"Architektura jest pierwszą ze sztuk plastycznych, ponieważ zarówno rzeźba, jak i malarstwo potrzebują oprawy architektonicznej. Ich wartość artystyczna zależy w dużej mierze od właściwego oświetlenia, to zaś zapewnia właśnie architektura. Rzeźba jest grą światła, malarstwo zaś jego kolorystyczną interpretacją."
Tak mówił geniusz stawiający architekturę na równi z innymi sztukami plastycznymi, które nam, zwykłym śmiertelnikom, kojarzą się z czymś co lepiej definiuje piękno naszego świata niż jakikolwiek budynek. Nawet ten niezwykły.

Ale po kolei. Zanim wrócimy do Gaudiego zobaczmy co dziś na obiad.

Kiedyś za czasów socjalizmu nasze mamy mówiły: "zdobyłam schab", "dostałam szynkę". Dziś, choć mamy wolny rynek, są produkty, których dostępność w Polsce jest bardzo ograniczona.

Z Barcelony wróciłem z niebyle jakimi zdobyczami. Pierwszą z nich była świeżutka ośmiornica. Wydaje się szalonym wieźć tak czcigodne zwierzę przez pół Europy, ale w dobie dzisiejszej komunikacji domową lodówkę od sklepu w Barcelonie dzieli jakieś cztery, może pięć godzin. Wciąż zatem możemy mówić o produkcie pierwszej świeżości (jeśli chcecie skorzystać z tych czy innych przepisów, możecie bez obaw kupować ośmiornicę mrożoną, gdyż ten sposób przechowywania powoduje "kruszenie" oktopusa).

Półtorakilogramowa ośmiornica idealnie nakarmi dwoje głodomorów (lub trójkę, bardziej dbających o linię). Pamiętajmy, że straci ona na wadze ponad połowę. Żeby tak przeciętny człowiek mógł zastosować podobną dietę cud...
Chodźmy więc gotować, bo tęsknię już za dzisiejszym obiadem. Ośmiornicę ugotujemy raz, ale zjemy dwa zgoła różne dania.

Zacznijmy od podstaw.

Po pierwsze musimy naszą ośmiornicę sprawić. Nie będę tego opisywał, bo potrzebna byłaby wyjątkowa wyobraźnia. Zamiast tego zaproponuję krótki filmik - KLIK.

Tak jak skórę z głowy, tak też starajmy się zerwać częściowo skórę z odnóg ośmiornicy. Nie jest to łatwe. Przyznam, że dla mnie najlepszym akcesorium są … własne zęby. Technikę tę dopracowałem do perfekcji i nie zamierzam z niej rezygnować, choć też nie namawiam do jej stosowania. Dobrą wiadomością jest fakt, że po ugotowaniu skóra schodzi bardzo łatwo. Nie znam przyczyny, dla której jedni sugerują jej zdejmowanie przed, inni po, a jeszcze inni wcale. Faktem jest, że w górnej części macek lepiej jej się pozbyć.
Na dzisiejsze danie główne serwujemy taki oto przysmak:


Ośmiornica duszona w czerwonym winie z pomidorami i egzotycznymi przyprawami 

Nawiązujemy do doświadczeń kuchni hiszpańskiej, włoskiej, greckiej bawiąc się kuchnią fusion, mieszającej różne smaki świata. Lubimy takie przepisy, bo "odświeżają" te tradycyjne, urozmaicając inną paletą smaków.

Składniki:

ośmiornica o wadze ok. 1,5 kg
2 posiekane cebule
100ml oliwy z oliwek
75ml Vinegar de Jerez
pół butelki czerwonego wytrawnego wina
puszka pomidorów (lub świeże w sezonie)
gałązka rozmarynu
liść laurowy
łyżeczka gałki muszkatołowej
łyżeczka cynamonu
2 goździki
pół łyżeczki chili
3 ziemniaki

Przygotowanie:

Ośmiornicę oczyścić, odkroić głowę od ramion, zdjąć skórę (jak na załączonym filmie), po czym pokroić na pojedyncze ramiona, zdejmując z nich część skóry. Smażyć całość w garnku (bez tłuszczu) przez kilka minut. Ośmiornica puści wodę i zrobi się różowa. Opróżniamy garnek i wykładamy ośmiornicę, by pokroić jej ramiona na 2,5 cm kawałki, zaś głowę w cienkie plastry.

Do garnka wlewamy oliwę z oilwek. Smażymy na niej przez kilka minut pokrojone kawałki ośmiornicy oraz posiekaną cebulę. Dodajemy pomidory, przyprawy, Vinegar de Jerez i czerwone wino oraz ziemniaki, które należy wyłożyć po ugotowaniu (czyli po około 20 minutach). Ośmiornicę dusimy pod przykryciem przez około 1,5 godziny, aż będzie miękka. Jeśli mamy ośmiornicę o wadze powyżej 2kg, potrzeba jej ponad 2 godziny duszenia. Ośmiornicy nie solimy, sama w sobie jest dość słona.

Wykładamy ośmiornicę i redukujemy sos gotując jakieś 10 minut cały czas mieszając.

Oto nasze danie główne - kawałki ośmiornicy z sosem oraz ziemniakami. Tak właśnie podajemy, koniecznie na ciepło. Nie jest to danie rywalizujące o miano najbardziej estetycznego, ale jego smak rekompensuje brak urody. Albo jak mawiają niektórzy ... "oryginalną urodę".

Najgrubsze kawałki ośmiornicy pozostawiamy do przygotowania sałatki (ok. 1/3 całości). Tym razem nasza przystawka podana będzie w temperaturze pokojowej.


Sałatka z duszonej ośmiornicy, ziemniaków oraz szalotek z czosnkiem, oliwą i cytryną


Składniki:

1/3 uduszonej wcześniej ośmiornicy pokrojonej na półcentymetrowe plastry (najgrubsze kawałki)
posiekana szalotka
posiekane 2 ząbki czosnku
2 ugotowane ziemniaki pokrojone na kawałki wielkości kawałków ośmiornicy
oliwa z oliwek
sok z połowy cytryny
ciut soli, pieprz
opcjonalnie suszone oregano

Wykonanie:

Posiekany czosnek i szalotkę obsmażyć na oliwie do momentu, aż nadal będą lekko chrupkie (około 2 minut).

Do pokrojonej na kawałki ośmiornicy dodać wystudzoną szalotkę i czosnek, oliwę, sok z cytryny, ziemniaki oraz przyprawy. Wymieszać i marynować przynajmnie przez godzinę w lodówce. Kolejna godzinę sałatka powinna stać, by dojść do temperatury pokojowej.

Podawać z plastrem cytryny i oliwą z oliwek.

Do przystawki podajcie kieliszek białego wina, zaś danie główne prosi się o lekkie czerwone z owocowymi nutami.

*

Najedzeni wracamy do naszego genialnego architekta.

Antonio Gaudi urodził się w połowie XIX wieku. Choroba reumatyczna i problemy zdrowotne ukształtowały całe jego życie. Pytanie, czy zdrowy Gaudi stałby się tak znakomkitym architektem? Jego ograniczone możliwości poruszania się niewątpliwie wpłynęły na zdolność i chęć obserwacji detali, bo nie mógł sie bawić jak inni rówieśnicy.

W wieku 17 lat przeniósł się do Barcelony, by studiować architekturę, która zafascynowała go już w szkole. Poszukiwanie własnego stylu trafiło na podatny grunt. Dziewiętnastowieczna Europa otwierała się na nowe style, szukając oryginalnych rozwiązań.


Dzieło życia Gaudiego, Sagrada Familia, towarzyszyła mu jako wyjątkowe wyzwanie przez większość świadomego zainteresowania architekturą jako sztuką.


W wieku 31 lat przejął kierownictwo budowy i miał nadzieję ukończyć ją przed końcem wieku. Brak wystarczających funduszy (choć sam angażował się w zbiórki pieniędzy), ale też bezkompromisowe podejście architekta, który zamiast działania według określonego planu tworzył projekty i zmieniał je w trakcie budowy powodowały znaczne opóźnienia.


Pierwsze rysunki i szkice niewiele mają wspólnego z ostateczną konstrukcją, przekazując jedynie ogólne wrażenie i nastrój budowanego kościoła. A światło wpadające do katedry podkreślało architektoniczne rozwiązania, które nie można znaleźć nigdzie poza tą barcelońską budowlą.


Jedną z koncepcji Gaudiego było przedstawienie historii życia Jezusa. W tym wypadku wybrał prostotę pokazując w płaskorzeźbach sceny z życia Zbawiciela. Widnieją one dookoła katedry.


Wnętrze kościoła wymagało od architekta kompromisów pomiędzy estetyką, a prawami fizyki. Obliczając wytrzymałość kolumn wzorował sie na drzewach eukaliptusowych.


W nawie głównej kolumny przypominają kamienny las. Dodatkowo cała konstrukcja, choć utrzymująca gigantyczny ciężar sprawia wrażenie lekkości. Gaudi sam mówił, że zlikwidował sprzeczność pomiędzy ciążeniem i dźwiganiem. 


Odkrywamy niezwykłe detale przechadzając się po wnętrzu. Jednak ograniczenia aparatu fotograficznego sprawiają, że jesteśmy zawiedzeni zdjęciami. Jedynie pełne panoramiczne spojrzenie wewnątrz sprawia, że można docenić monumentalność budowli.


Katedra oświetlona jest naturalnym światłem przebijającym się przez różnokolorowe witraże. W słoneczny dzień tworzy to feerie barw i fantastyczne świetlne smugi.  


W 1906 roku Gaudi wraz z ojcem i siostrzenicą przeprowadził się do domu powstałego na terenie Parku Guell, który stał się świadkiem jego ostatnich dwudziestu lat życia.


W założeniu był jednym z kilkudziesięciu, które miały tam powstać. Jednakże miasto nie zainteresowało sie projektem, który w końcu nie został zrealizowany. Powstawał natomiast park, który spełnia do dziś rolę parku miejskiego na peryferiach kipiącego energią miasta.


Po śmierci ojca i siostrzenicy Gaudi mieszkał sam. Wnętrze i wyposażenie świadczyło o ascetycznym podejściu architekta do dóbr i rozkoszy życia.


Stąd prawie codziennie udawał się na budowę kościoła Sagrada Familia. Modlił się zaś w jednym z kościołów oraz w przydomowej kaplicy. Przynajmniej tak się dziś sądzi.


12 czerwca 1926 roku cała Barcelona okryła się żałobą. Długi kondukt przesuwał sie ze szpitala de Santa Cruz do kościoła Sagrada Familia.


Gaudi spoczął w krypcie kościoła, w którym pracował przez ponad 40 lat swojego życia, a 12 ostatnich lat poświęcił właściwie tylko jemu.


Pięć dni wcześniej nic nie zapowiadało tej tragedii. Gaudi, jak zwykle, wyszedł pomodlić się do kościoła St Philipp Neri. Nie dotarł tam. Został potrącony przez tramwaj, a jako że był osobą dość anonimową, nikt nie nie rozpoznał go, pozostawiając rannego na ulicy. Dopiero przypadkowi przchodnie pospieszyli mu z pomocą. Niestety, po kilku dniach zmarł w szpitalu.

Przedziwny to koniec życia wybitnego architekta. Nie pierwsza jednak tak tragiczna śmierć wybitnego artysty.


Dziś, w drugiej dekadzie XXI wieku nad Sagradą Familią nadal stoją dźwigi, a wnętrze choć budzi niezwykłe emocje i zachwyca, wciąż wymaga ostatecznego szlifu. Ponoć katedra ma zostać ukończona za lat trzynascie. 

Warto więc odwiedzać Barcelonę, bo każda kolejna wizyta daje szansę ujrzenia architektonicznego arcydzieła coraz bliższego ostatecznej wizji Gaudiego.

Następnym razem podążymy tropem architektonicznych perełek Gaudiego przyrządzając kolejną kulinarną zdobycz...

Komentarze

  1. Fajna opowieść o Barcelonie i Gaudim.
    To,że przywieźliście ośmiornicę z Hiszpanii nawet mnie nie zdziwiło,ludzie dzisiaj cuda wiozą przez pół świata.
    Przepis ciekawy,przynajmniej dla mnie,bo lubię małe,chrupiące ośmiorniczki-)
    Tak dużej jeszcze nie jadłam.
    Jak zawsze miło u Was gościć.
    Serdecznie pozdrawiam-)))
    I.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Duża jest bardzo smaczna :) polecamy . Tak już jest, że przywozimy różne smakołyki z miejsc, w których jesteśmy. teraz przy bezpośrednich lotach do Gdańska to żaden problem :)pozdrawiamy

      Usuń
  2. ośmiorniczki to nie dla mnie, ale mój ślubny to chyba by zjadł bo on lubi wszelakie owoce morza. Ale dla mnie opowieść o Gaudim :) Pierwszy raz widzę zdjęcia wnetrza Sagrada Familia. Może i nie oddają dokładnie ale i tak są imponujące

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy Krysiu :) Zdjęcia Sagrady są sprzed dwóch lat, zapewne ciągle tam coś się zmienia :) A tu jest filmik jak ma wyglądać gotowa- warto zobaczyć :) pozdrawiamy

      http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14707556,W_2026_r___po_prawie_150_latach__maja_skonczyc_budowe.html#CukVid

      Usuń
  3. Gaudi to wyjątkowy wizjoner w swej dziedzinie, zachwyca chyba każdego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nas zachwyca :) biorąc pod uwagę , że tworzył w innej epoce, imponujące są jego pomysły :)

      Usuń
  4. Ośmiornicy nigdy jeszcze nie jadłam, mam nadzieję to nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Akurat dzieła Gaudiego nie są moimi ulubionymi,ale Wasze opowieści zawsze lubię.
    Ośmiornicę uwielbiam pod każdą postacią.
    Do zakupu zapraszam do Warszawy.
    O wiele bliżej niż do Barcelony!
    Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodam, że owszem - świeżą ośmiornicę kupimy w Trójmieście, ale 2,5-3 krotnie wyższa cena od tej oferowanej we Francji czy Hiszpanii- odstrasza.

      Usuń
  6. A jakie są Twoimi ulubionymi ? Dziękujemy, pozdrawiamy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Witajcie ..., dzieła Gaudiego nie są mi obce, dwukrotnie zwiedzałem Barcelonę i każda z tych wizyt zrobiła na mnie ogromne wrażenie ..., Sagradę od wewnątrz zwiedziłem dopiero za drugim razem, wówczas udało mi się także wjechać na wieże, skąd widoki też są super:) Miło było powspominać:)))
    Pozdrawiam serdecznie:)
    Paweł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pawle-pamiętam , że Barcelona jest Ci bliska. Miło, że zechciałeś popatrzeć na nasze wspomnienia. To jeszcze nie koniec :) Zresztą o Barcelonie można by dużo, a tu jest tylko o Gaudim :) Pozdrawiamy serdecznie i dziękujemy za odwiedziny :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...