Kolorowo i słodko na pograniczu wiosny i lata.

Czasem mam ochotę na coś słodkiego...takiego na jeden kęs, żeby nie objadać się zbytnio ;) Przeglądając przepisy z programu MasterChef Australia natknęłam się na fioletowe makaroniki i wiedziałam, że to jest to czego szukam. Niestety "droga" do idealnych makaroników nie jest łatwa. Te nie zawierają tzw. stopki, co przy  kompozycji "deseru" zupełnie mi nie przeszkadza. Są za to bardzo kruche i miękkie w środku :)
 
 
Deser na jeden kęs (prawie;)
 
 
Składniki na ok. 24 makaroniki/12 mini-deserów :
 
225g cukru pudru
130g zmielonych migdałów
4 białka jaj w rozmiarze L
60g drobnego cukru
2 łyżki syropu fiołkowego (można pominąć)
fioletowy barwnik spożywczy 
 
do dekoracji:
200g malin
50g jagód
100g białej czekolady 
100g mascarpone
 
Trzykrotnie przesiać cukier puder i bardzo drobno zmielone migdały przez sito do jednego naczynia.
 
Białka ubijać mikserem. Gdy mieszanina zacznie gęstnieć dodać 1/3 cukru, ubić i dodać pozostały cukier. Masa powinna być sztywna i błyszcząca.
 
Do ubitych białek z cukrem dodać barwnik i wymieszać trzepaczką rózgową. Masa powinna mieć wyrazisty kolor, który podczas pieczenia odrobinę zjaśnieje. Następnie dodać po łyżce syropu, wymieszać. Połączyć masę z mieszaniną cukru pudru i mielonych migdałów. Całość mieszać delikatnie, żeby nie zniszczyć napowietrzonej struktury masy.
 
Masę delikatnie włożyć do rękawa cukierniczego z szeroką, gładką końcówką. Wyciskać na matę do makaroników lub pergamin. Na pergaminie można sobie narysować kółka pod ciasteczka (moje makaroniki miały średnicę 4,5-5 cm). Po wyciśnięciu stuknąć blachą o blat - zdecydowanie, z niskiej wysokości. To pozwoli pozbyć się pęcherzyków powietrza, które dostają się przy wkładaniu masy do rękawa. Odstawić na ok. 30 min.
 
Teraz przygotować masę. Czekoladę rozdrobnić i rozpuścić w kąpieli wodnej. Gdy czekolada nieco przestygnie, wymieszać ją z mascarpone. Można ewentualnie dosłodzić masę. Schłodzić ją w lodówce.
 
Makaroniki piec w nagrzanym piekarniku przez   25 minut w temperaturze 120 stopni z termoobiegiem. Po upieczeniu odstawić na blasze do całkowitego ostygnięcia. Ostrożnie zdejmować z blachy, żeby nie uszkodzić ciastek.
 
Na każdy makaronik będący spodem ułożyć 4 maliny. Przerwy wypełnić masą włożoną do rękawa cukierniczego z końcówką w kształcie gwiazdy. Udekorować całość jagodami.
 
Możecie również użyć do dekoracji 200g ubitej  śmietany 30-36%. Należy jednak pamiętać, że deser trzeba "złożyć" tuż przed podaniem. Jeśli zrobicie to  wcześniej, to makaroniki przejmą wilgoć ze śmietany i rozmiękną.
 
*
 
Do kolorowego deseru dołączam nieco kwiatowych impresji z pogranicza wiosny i lata :)
 



 






 
 

  





 

Komentarze

  1. Smakowicie to wygląda,taki pyszny kęs to coś dla mnie-)
    Serdecznie pozdrawiam-)))
    I.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Irenko, częstuj się wirtualnie :) pozdrowienia

      Usuń
  2. Jakie piękne małe słodkie cudo :)
    Ale zdjęcia kwiatów to czysta rewelacja!

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne te kwiatowe zdjęcia :)
    Pamiętam nawet ten odcinek, gdzie przygotowywano te makaroniki. Cudne Ci wyszły, nawet bez stopki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję GIn, mam świadomość że do doskonałości wyglądu klasycznego makaronika brakuje mu trochę , ale będę ćwiczyć i jak mi się w końcu uda ;D to wkleję ze stópką. Niemniej deser był tak pyszny, że postanowiłam go pokazać :) pozdrowienia...a MCH australijski jest moim ulubionym

      Usuń
  4. zdjęcia kwiatów rewelacyjne wszystkie ale rumianek podbił moje serce :)
    Makaroników jeszcze nie odważyłam się robić i nie wiem czy odważę się

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krysiu-Ty nie musisz się do niczego odważać...masz takie umiejętności, że makaroniki to pestka. Spróbuj :)))))))))

      Usuń
  5. Malgosiu, Twoje makaroniki sa przepiekne! Niezwykle dekoracyjne :)
    A kwiatowe impresje absolutnie niesamowite! Bajkowe wrecz... :)
    Pozdrawiam serdecznie i milej niedzieli zycze! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beo-dziękuję...muszę się doskonalić w tym względzie, ale jak robię makaroniki raz w roku to długo to będzie trwało ;) Pozdrawiam i życzę takiej niedzieli jak na zdjęciach, które Ci się podobają :)))))))))))))))

      Usuń
  6. Ach Małgosiu, co tam stópki. Stópki to widac tym owadom na Twoich zdjęciach ;) Jesteś mistrzynią kwiatową. Wspaniałe zdjecia!
    A makaroniki zawsze pyszne, nawet jak "nieudane"
    I to jet przepis najwyżej na trzy desery...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesiu-jak pięknie rozpoczął mi się tydzień ;) Dzięki, zaczerwieniłam się ;D

      Usuń
  7. mmmm.. po zdjęciach widać, że miałaś prawdziwą ucztę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Marcelo, dziękuję za odwiedziny, pozdrawiam :)

      Usuń
  8. Makaroniki wyszły pięknie! ja sama jeszcze ich nie piekłam ale z przyjemnością zjadłabym Wasz deserek!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łucjo-deser jest bardzo lekki. Z makaronikami trzeba się w końcu zmierzyć. polecam :)

      Usuń
  9. Deser z makaronikami wygląda jak domek dla elfów,
    a te wszystkie robaczki , owady i kwiaty śliczne

    OdpowiedzUsuń
  10. Margot :) fajne porównanie , dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz