"Miłość mojego życia..." Jagnięce curry z Uttar Pradesh.

Ten tytuł nie definiuje mojego stosunku do dzisiejszego dania. Choć jest bardzo smaczne, to miłością mojego życia jest osoba, z którą je konsumowałem. Oboje z Małgosią bardzo lubimy jagnięcinę, a jeśli idzie w parze z egzotycznymi aromatami, tym bardziej wywołuje nasze uwielbienie. Tytuł tyczy się zaś historii o miłości sprzed kilku wieków. Ale o tym później. Najpierw ugotuję:
 
 
CURRY Z JAGNIĘCINY PROSTO Z  UTTAR PRADESH


 

Dlaczego? Bo z czeluści naszej zamrażarki wyłowiłem kawałki jagnięcego udźca. Nie miałem świeżego, bo na naszej kulinarnej pustyni niełatwo je kupić. Jednakże nie zrażając się postanowiłem wykorzystać je, by wspomnieć fantastyczne chwile spędzone w Agrze. Tym samym odtworzyłem smakowite hinduskie curry.

Składniki (dla dwóch osób):

łyżka masła klarowanego
300g pokrojonych w 2-3 cm kostkę kawałków udźca jagnięcego
4 strączki zielonego kardamonu
łyżeczka ziaren kolendry
pół łyżeczki kurkumy
łyżeczka chili
3 goździki
pół łyżeczki ziaren czarnego pieprzu
mały kawałek kory cynamonu
liść laurowy
biała cebula
2 posiekane ząbki czosnku
1cm posiekanego korzenia imbiru
100ml bulionu
150 ml pomidorów z puszki
pół łyżeczki soku z cytryny
pół łyżeczki cukru
łyżka posiekanych liści kolendry
sól
100g ryżu

Przygotowanie:

Przyprawy (kardamon, ziarna kolendry, goździki, pieprz) uprażyć na patelni po czym zetrzeć w moździerzu dodając kurkumę i chili.

Posiekany czosnek, imbir, cebulę podsmażyć na maśle klarowanym. Odstawić, pozostawiając tłuszcz na patelni.

Kawałki jagnięciny posolić i smażyć przez minutę-dwie do momentu zamknięcia porów. Dodać starte w moździerzu przyprawy, wcześniej podsmażony czosnek, imbir, cebulę, pomidory, bulion, sok z cytryny, cukier i kawałek kory cynamonu. Dusić przez około godzinę. Sprawdzić, czy kawałki jagnięciny są miękkie. Lekko zredukować sos.

Curry podawać z ugotowanym ryżem, posypane posiekanymi liśćmi kolendry.
 

 
 
I tak miło spędzając czas przy przepysznym daniu z  Uttar Pradesh wspominam historię wielkiej miłości, która zdarzyła się ponad cztery wieki temu.
 
 
Shah Jahan urodził się w roku 1592. Był synem Jahangira, czwartego mogolskiego władcy Indii  i wnukiem Akbara Wielkiego. Kiedy jako piętnastoletni książę przechadzał sie po bazarze Meena w asyście dworskich dostojników wpadla mu w oko dziewczyna oglądająca jedwabne materiały i szklane koraliki. Była w jego wieku.
 
 
Miłość mojego życia... pewnie pomyślał tak, gdy ją zobaczył, zamieniając kilka zdań i będąc zauroczonym jej wdziękiem. Perska księżniczka Mumtaz Mahal odwzajemniła jego uczucie. Powiedział ojcu, że natychmiast chce się z nią ożenić.
 

Musiał jednak poczekać pięć lat, by stanąć z nią na ślubnym kobiercu. Dzień zaślubin został wybrany przez astrologów jako ten, który miał gwarantować radość i wieczne szczęście. Jakże się mylili...
 

Szesnaście lat później, po śmierci swojego ojca, Shah Jahan stał się kolejnym władcą imperium. Posiadał kilka żon, ale to właśnie Mumtaz Mahal była jego faworytą towarzysząc mu wszędzie, nawet podczas wypraw wojennych. Byli nierozłączni. Byli zakochani.
 
 
Piękna, subtelna i mądra cesarzowa Indii z dumą wspierała swojego męża, który odnosił coraz większe sukcesy budując potężne i zamożne państwo oparte na tolerancji religijnej.   Kiedy Mumtaz miała dać mężowi czternaste dziecko, stało się coś złego.
 
 
Trzydzieści godzin połogu, gorączka, komplikacje porodowe i wreszcie pojawia upragniona nowa istota. Niestety Mumtaz nie będzie się w stanie cieszyć z przyjścia na świat ślicznej córeczki.
 
 
Zanim jednak odejdzie mówi mężowi: "Zbuduj dla mnie Taj. Ożeń się ponownie. Bądź dobry dla naszych dzieci. Odwiedzaj mnie w każdą rocznicę mojej śmierci".
 
 
Spełnił dwie pierwsze z czterech jej próśb. Nie był już jednak nigdy sobą. Z nieszczęścia w jedną noc osiwiał. Później cierpiał i tęsknił...
 
 
Budowa Taj Mahal zaczęła się zaraz po śmierci Mumtaz. Dwadzieścia tysięcy robotników i artystów pracowało w pocie czoła przez 22 lata.
 
 
Materiał był dostarczany z Indii i innych krajów centralnej Azji, a za transport odpowiedzialnych było ponad 1000 słoni. 

 
Już dwa lata po rozpoczęciu prac ukochana Mumtaz spoczęła w ostatecznym miejscu swojego pochówku. Jednakże dopiero w roku 1653 mauzoleum zostało ukończone.
 
 
Dziś Taj Mahal jest symbolem Indii i jednym z najbardziej spektakularnych budowli na ziemi. Jego wielkość i ascetyczne piękno nie ma sobie równych, zwłaszcza gdy pomyślimy, że to "tylko" grobowiec. Nie wszyscy byli zachwyceni takim hołdem dla Mumtaz Mahal. W 1658 roku syn Shah Jahana, Aurangzeb pozbawił chorego już wówczas ojca władzy i uwięził go w celi w forcie Agra.
 
 
Stało się to już "na szczęście" po ukończeniu dzieła jego życia. Jedyną pociechą dla schorowanego Shah Jahana był fakt, że z okna więzienia widział Taj Mahal. Łączył się myślami ze swoją ukochaną Mumtaz. Przeżył jeszcze osiem lat, powtarzając pewnie "miłość mojego życia", wpatrując się w miejsce spoczynku ukochanej i czekając na moment, kiedy się w końcu z nią zjednoczy.
 
 

Komentarze

  1. Faktycznie to była wielka miłość. Nie znałam tej historii. I z radością poczytałam. Pewnie zdjęcie, choć przepiękne, ale nie oddają całego uroku, tego rozmachu, tej potęgi budowli. Zazdroszczę, że mogliście osobiście wszystko zwiedzić :)
    U mnie tylko raz widziałam jagnięcinę. Ceny zaporowe jak na moją kieszeń. I nigdy nie jadłam jagnięciny w żadnym wydaniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krysiu-dobrze to ujęłaś...zdjęcia z pewnością nie pokażą potęgi budowli, jest imponująca. Co do jagnięciny, bywa w sklepach, ale ta nasza ma słabą jakość, za to mrożona importowana jest dość droga. Jeśli kiedyś będziesz miałą okazje , polecamy-to pyszne i aromatyczne mięso.Pozdrowienia

      Usuń
  2. Uwielbiam takie dania :) ogólnie przepadam za jedzonkiem z z ryżem. Na pewno skorzystam z przepisu :)

    www.daariaaa.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Taj Mahal przepiękny, taki zapierający dech ,a opowieść bardzo wzruszająca i bardzo smutna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to z pewnością opowieść o miłości, która powtarzana jest w tym miejscu wiele razy dziennie ....wciąż żyje dzięki temu, pozdrowienia

      Usuń
  4. Piękne zdjęcia,piękna opowieść.
    Taj Mahal uważam za jeden z najpiękniejszych pomników miłości.
    Przepis znakomity,zwłaszcza,że bardzo lubię jagnięcinę i przyprawy.
    Już mi ślinka leci...
    Serdecznie Was pozdrawiam....-)
    I.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Namawiam na skorzystanie z przepisu. Dziękuję za odwiedziny, pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  5. Curry kusząco aromatyczne :) Opowieść poruszająca i smutna, jednak czytało się ją wspaniale :) Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy Łucjo, pozdrawiamy serdecznie :)

      Usuń
  6. Piotrze, jak zwykle kolejny, wspanialy wpis u Was! Podoba mi sie wszystko : receptura, popowiesc, zdjecia... No wlasnie, zdjecia : zawsze sa one u Was wspaniale, ale przy ogladaniu tych dzisiejszych jestem pod wyjatkowym, niesamowitym wrazeniem... Sa naprawde wspaniale! Gratuluje i - po raz kolejny - podziwiam :)
    Pozdrawiam serdezcnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy Beo :) W Taj Mahal byliśmy rano na otwarcie. Słońce właśnie wschodziło i dzięki temu mogliśmy zobaczyć to miejsce w różnym oświetleniu. Kiedy wychodziliśmy, słonce świeciło w pełni. Potem robiliśmy jeszcze zdjęcia z fortu Agra i pokazujemy widok na Taj ( przedostatnie zdjęcie), który oglądał Shah Jahan uwięziony w tym miejscu oraz z drugiego brzegu Jamuny, nad którym położony jest Taj ( 1 i 2 zdjęcie). Zimową porą wody jest w rzece niewiele. Budowla robi niesamowite wrażenie. Miło nam , że zdjęcia Ci się podobały. Pozdrawiamy serdecznie

      Usuń

Prześlij komentarz