Konfitura z czerwonych pomarańczy na wiosnę

Prawie już jest. Boję się mówić głośno, że jest już naprawdę :) Zawsze kiedy nadchodzi wiosna czuję przypływ energii i inwencji twórczej. Jest zawsze bardzo przeze mnie wyczekiwana, zwłaszcza tu na wybrzeżu, gdzie przychodzi dość późno. Ostatnie dni są pełne słońca, a na straganach zrobiło się bardzo kolorowo. Są już pierwsze kwiaty do sadzenia, ścięte z rabat tulipany i  krokusy na trawnikach...i pierwsze czerwone, sycylijskie pomarańcze.


Jakże pasują do tego co dzieje się dookoła.  Nieduże, soczyste i o wyjątkowej barwie. Nie mogłam się oprzeć przed eksperymentowaniem. Uwielbiam konfitury pomarańczowe, ale lubię też nietypowe dodatki do słodkich przetworów. Dziś po powrocie z pracy, napełniona wiosenną energią przystąpiłam do eksperymentu :) W moim odczuciu jest bardzo udany.


Konfitura z czerwonych pomarańczy, z czerwonym pieprzem


Składniki (na 2 małe słoiczki):

2200g czerwonych pomarańczy

350g cukru

skórka starta z dwóch pomarańczy

1 pełna łyżka czerwonego pieprzu


Wykonanie:

Pomarańcze dobrze umyć. Dwie dodatkowo sparzyć i zetrzeć z nich cieniutką skórę pomarańczową, wrzucić ją do rondla (u mnie duża patelnia), w którym będziemy gotować konfiturę.
Na desce skroić nożem dokładnie skórę z każdej pomarańczy tak, żeby obkroić albedo (białą warstwę pod skórką). Ma zostać sam miąższ. Wykroić segmenty między błonkami (nad garnkiem, żeby nie tracić soku), a resztę odłożyć do naczynia wyłożonego gazą. Po okrojeniu dwóch pomarańczy, to co odkładamy wyciskać dokładnie przez gazę nad garnkiem, żeby wykorzystać sok (powtarzać z pozostałymi owocami). Z podanej ilości pomarańczy uzyskałam około połowy miąższu z sokiem. 
Wykrojone segmenty pomarańczy wraz z uzyskanym sokiem i skórką zasypać cukrem (ilość cukru można zmienić w zależności od upodobania). Zagotować, następnie zmniejszyć ogień i gotować do uzyskania odpowiedniej gęstości. Cały czas zbierać powstającą pomarańczowa piankę, jeśli chcemy uzyskać klarowną, szklistą konfiturę.
Gdy sok zacznie gęstnieć, utłuc w moździerzu pieprz na drobne kawałki. Dodać do konfitury, wymieszać (nie dodawałam pieprzu na początku ze względu na zbieranie tzw. szumów, zebrałabym wtedy większość pieprzu z konfitury).  Na tym etapie kontrolować gęstość konfitury, bo szybko się zmienia. Gdy weźmiemy łyżeczkę soku i wylejemy na talerzyk, a sok nie rozlewa się i po chwili gdy stygnie-gęstnieje, to można napełniać słoiczki. Zakręcone odwrócić do góry dnem aż ostygną.


***

Pomarańcze zawdzięczają czerwony miąższ antocyjanom. To naturalne barwniki (są również w jeżynach, malinach czy czerwonej kapuście), które mają pozytywny wpływ na układ sercowo-naczyniowy. Antocyjany są silnymi przeciwutleniaczami i mają właściwości przeciwzapalne, przeciwmiażdżycowe, antycukrzycowe i wpływają pozytywnie na przemianę materii.
Czerwony pieprz zwany też różowym nie jest w rzeczywistości pieprzem. Ma delikatny słodki smak, jest bardzo aromatyczny i lekko pikantny. Jak dla mnie- z pomarańczami stworzył  bardzo smaczny duet.

Do dzisiejszej konfitury dodaję trochę wiosny z Gdyni :)












Komentarze

  1. wiosna to wiadomo cudo ,ale ta konfitura to szokująco cudna

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzisiaj jechałam Wielkopolską. Ale masz tam piekny, krokusowy dywan!
    Już nie mogę się doczekac na transport moich czerwonych pomarańczy, a te Twoje pyszne i słodkie. Konfitura bardzo apetyczna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Wiesiu...kawałek tego dywanu jest to na zdjęciu,... tak jest od kilku lat . Poza tym miałaś przed światłami na skrzyżowaniu Al. Zwycięstwa i Wielkopolskiej po prawej też sporo krokusów. Jestem ciekawa co zrobisz ze swoich :) Dzięki za odwiedziny

      Usuń
  3. Uwielbiam trawniki pełne krokusów, we Wrocku też jest ich bardzo dużo, ale na głowę je biją przylaszczki. Te są królowymi wiosennymi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu przylaszczki rosną dywanami w lesie, podobnie jak zawilce. Na to jeszcze w środku lasu trzeba trochę poczekać :)

      Usuń
    2. Moje w ogrodzie też już kwitną, ale niestety nie mam dywanu a po prostu kilka sztuk, ale i tak zawsze na nie czekam z niecierpliwością :)

      Usuń
    3. bardzo lubię przylaszczki i ich widok zawsze cieszy moje oczy :)

      Usuń
  4. Czy te pomarancze to tangerine ? Jesli tak, moge pokusic sie o konfitury, bo tych pomaranczy jest u mnie dostatek:)
    Takiej wiosny z krokusami niestety nie mam, krokusy rosna tu, ale tylko uprawiane przez czlowieka, w swej zoltej odmianie.
    Dziekuje za ten powiew prawdziwej wiosny:)
    Pozdrawiam
    Grazyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażynko wg mnie tengerinki to rodzaj mandarynek. Może jednak w Australii jest coś innego. Te w Europie nazywane są od pochodzących z Maroka ( od portu Tanger skąd je eksportowano). Czerwone sycylijskie pomarańcze są większe od mandarynek , a mniejsze od typowych pomarańczy, mają jednak to typowe u pomarańczy "wydłużenie" bigunowe, co jest przeciwieństwem spłaszczenia u mandarynek. Jeśli spotykane u Ciebie są czerwone to spróbuj koniecznie :) Grazynko....te krokusy na trawnikach w Gdyni tez zostały kiedyś posadzone przez ludzi. Teraz już rosną tam i mam nadzieje , że tak będzie długo :) Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za odwiedziny

      Usuń
    2. ano wlasnie, ztym nazewnictwem same problmey, bo wyglad b. podobny:)
      Piszac o krokusach, mialam na mysli, ze wystepuja tu tylko zolte, oczywiscie - posadzne przez ludzi:)

      Usuń
    3. Grażynko mi po prostu trudno jest potwierdzić czy zaprzeczyć co do pomarańczy. W Australii możecie mieć dużo różnych produktów tu nieznanych. Myślę , że możesz zaryzykować ;)))))))))))))) o krokusach zrozumiałam tak jak napisałaś :) Cieszę się , że tu zaglądasz . Buziaki

      Usuń
  5. Bardzo lubię czerwone pomarańcze!
    Przepis wyborny.
    Wiosenne zdjęcia cudne,też mam taką wiosnę.
    Serdecznie pozdrawiam-)
    I.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Irenko-wiosna i wraz z nią przyroda budząca się do życia ma w sobie wiele pozytywnej energii. Dziękuję za odwiedziny, pozdrawiam serdecznie, miłego weekendu :)

      Usuń
  6. Taka wiosna już u Was? Zazdroszczę, u mnie dopiero nieśmiało gdzieniegdzie jakieś krokusy się pojawiają, żadne tam takie piękne pola, jak na Waszych zdjęciach...
    Pomarańcza z pieprzem? O, to brzmi bardzo interesująco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu-wszystko przez słońce :) świeci ostatnio bardzo mocno :) Pomarańcze i pieprz czerwony....zgubne połączenie dla konsumenta :)

      Usuń
  7. Małgosiu, wczoraj na Placu Imbramowskim w Krakowie kupiliśmy wieeeelką siatę czerwonych pomarańczy :)
    Konfitury już z nich nie będzie - dziś po południu rodzinnie zjedliśmy ostatnie owoce:) UWIELBIAMY CZERWONE POMARAŃCZE ! Teraz smakują cudownie, a ich czerwono-pomarańczowe przebarwienia miąższu zawsze mnie zachwycają.
    Po pomarańcze na konfiturę wybierzemy się w kolejną sobotę :)
    W sobotę marzył mi się też spacer po ogrodzie botanicznym, ale niestety weekendowo słońce nas opuściło i jakieś deszcze i chłody przywiało...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale teraz będzie już cieplej :) Czerwone pomarańcze są nieco inne w smaku niż te pomarańczowe. Konfitura ma ciekawy smak :) Namawiam zatem na wyprawę na Plac Imbramowski i dopiszę , że tęsknię za Krakowem :) pozdrawiam M.

      Usuń
  8. Zrobiłam :)
    Pachnie tak, że aż się można w niej zakochać :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...