Prowansja. W poszukiwaniu smaku ...

Są czasem smaki, które oczarowują na chwilę. Są też takie, które chciałoby się posiąść i móc odtwarzać w dowolnej chwili, gdy tylko przyjdzie na nie ochota. Tak też było z francuskimi pains aux raisins. Robiliśmy zakupy w piekarni w Arles i przy okazji kupiliśmy 'ślimaczka" z rodzynkami. Był pyszny i sporo czasu zajęło mi  znalezienie przepisu, na bazie którego znalazłam TEN smak... Efekt jest na tyle zadowalający, że poszukiwania na tym  kończą się. Bułeczki są dobre świeże, po upieczeniu. Następnego dnia już tak dobrze nie smakują. Znalazłam jednak i na to sposób. Po upieczeniu i ostudzeniu część z nich zamrażam, a potem gdy przyjdzie ochota na małe co nieco, wkładam zamrożoną bułkę do kuchenki mikrofalowej i włączam podgrzewanie. Jest równie pyszna jak ta po upieczeniu. Polecam :)


Pains aux raisins czyli bułeczki z rodzynkami 




proporcje na ok.25 bułeczek


Krem:
125 g mleka
10 g mąki
1 żółtko
1łyżeczka cukru waniliowego
20 g cukru pudru

Ciasto:
230 g mleka
30 g drożdży
500 g mąki
80 g cukru
2 jajka
100 g masła, pokrojonego na kawałki.
1 szczypta soli
150 g rodzynek

Rodzynki namoczyć w gorącej wodzie.

Przygotowanie kremu:
Zmiksować składniki kremu, następnie podgrzewać do zgęstnienia, nie dopuszczając do zagotowania. Gdy przeciągniemy palcem po łyżce wyjętej z kremu i brzegi nie będą się zlewać, krem jest gotowy. Można też wymieszać składniki z częścią mleka, a pozostałe mleko zagotować i ugotować całość jak budyń. Krem nie powinien się zważyć, ponieważ zawiera mąkę.

Przygotowanie ciasta: Rozmieszać drożdże w ciepłym mleku, dodać cukier, jedno jajko, wymieszać. Mąkę przesiać ze szczyptą soli i przosiekać z masłem. Dodać płynne składniki, wyrobić gładkie ciasto. Zostawić je w ciepłym miejscu na 30 minut do wyrośnięcia. Następnie rozwałkować w dość długi prostokąt- 35cm na 50cm. Rozprowadzić na nim krem i posypać opłukanymi i odsączonymi z wody rodzynkami.
Włożyć ciasto do lodówki na około 10 minut. Rozgrzać piekarnik do 180 ° C.
Zwinąć prostokąt w rulon (tak, żeby krótszy bok prostokąta był tym długim rulonu) i pokroić w plastry o grubości niewiele ponad 1 cm. Ułożyć je na blasze i posmarować żółtkiem. Piec 20 minut w temperaturze 180 °C. Po wyjęciu wystudzić na kratce
.
Przepis inspirowany umieszczonym na stronie klik dodaję do comiesięcznej akcji Wisly NA ZAKWASIE I NA DROŻDŻACH.


***
Prowansja to kraina mnóstwa atrakcji. Kuchnia jest z pewnością jedną z nich. Podróżując po różnych miejscach zawsze chętnie odwiedzamy wszelkiego rodzaju bazary, targi itp. Zwykle są one wizytówką produktów popularnych w danym regionie. Podobnie było w Prowansji. Dzięki temu wróciliśmy do domu z miodem tymiankowym, który ma dla nas wyjątkowo atrakcyjny smak. A co było jeszcze ciekawego. Sami zobaczcie :)
Pomidory coeur de beuf/bawole serce. Kształtem przypominają ściągniętą sakiewkę. Bardzo mięsiste i zwykle dość duże. U nas też można je kupić w sezonie .


Prowansalskie kiełbasy wytwarzane są głównie w rejonach górskich i suszone na świeżym powietrzu. Zwykle robione są z wieprzowiny, uzupełniane słoniną. Częstym dodatkiem jest koper włoski i kmin rzymski, zielony pieprz w ziarnach, a czasem pistacje i kasztany. Najciekawsze gatunki tego regionu to produkowana w Tarascon kiełbasa z dodatkiem (ok. 40% masy) mięsa z czarnych byków (taureaux) z Camargue i saucisson d'Arles (łączy się w niej 60% wieprzowiny, 20% wołowiny i mięso indyczego-40%).


Świeże sałaty, warzywa i zioła. Można kupić od razu przygotowany bouquet garni do podniesienia smaku potraw gotowanych. W klasycznej wersji są to trzy zioła-natka pietruszki, liście laurowe i tymianek. Do niedużej potrawy wystarczy mały zestaw (1 liść laurowy, 2 duże gałązki tymianku i 3 duże gałązki natki pietruszki).


Wszyscy zapewne znają mieszankę ziół prowansalskich. Kucharze i dostawcy nie dzielą się  swoimi tajemnicami w kwestii proporcji ich mieszania. Ich skład może być różny w zależności od wytwórcy. Najczęściej spotykanymi składnikami są: majeranek, oregano, tymianek, cząber, bazylia, rozmaryn,  nasiona kopru włoskiego i lawenda.


Oliwki, których jest tu wielka różnorodność. Zielone zrywa się z drzew w listopadzie. Czarne zbiera się w grudniu i styczniu. Odwiedzając targi można naliczyć po kilkadziesiąt ich rodzajów. Można je kupić drylowane lub z pestkami. Nadziewane, rozdrobnione, utłuczone i zmiażdżone. Marynowane w oliwie i z dodatkami, którymi są pieprz, czosnek, kapary, anchois, chili, tymianek, a nawet skórka pomarańczowa.


Kwiaty cukinii. Mankamentem robienia zdjęć w takich miejscach jest zawsze światło. Tu jak widać niebieskie zadaszenie zrobiło swoje.


Im bliżej morza, tym większy wybór różnych jego "owoców". Ryby, mięczaki i skorupiaki, świeże i obłożone lodem. Po prostu bajka ;D




 Świeże owoce popakowane w porcje.


W małych miasteczkach można też trafić na przetwory. Te uwieczniłam, bo bardzo podobały mi się słoiki ;)


Można też kupić produkty lokalnych producentów (tu foie gras i confits)


oraz sery.


A ponieważ dziś jest Dzień Kobiet, kupimy na straganie bukiet  róż


i do tego koniecznie makaroniki, każdy w innym smaku i kolorze.


Wszystkiego najlepszego dla naszych czytelniczek :)

Komentarze

  1. Dziękuję za miłe życzenia :) Małgosiu, wszystko najlepszego :)
    Dziękuję też za tę prześwietną smakową podróż po Prowansji, tego mi było trzeba :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kasiu :) cieszę się że "trafiłam" z tematem :) pozdrawiam M.

      Usuń
  2. Makaroniki wyglądają jak Luxemburgerli -)
    Mnie już słów brakuje.
    Macie tak piękne zdjęcia i przepisy,że tylko chylić czoła.
    Serdecznie pozdrawiam-)
    I.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Irenko-dzięki Tobie wiem , że coś takiego istnieje ( luxemburgerli) Dziękuję za odwiedziny, pozdrawiam

      Usuń
  3. oj, zjadłabym taką bułę :)

    PS. Zapraszam na mały konkurs urodzinowy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bułeczki świetne i już chyba nie wytrzymam i zrobię jutro, bo od dawna nic slodkiego nie piekłam. Z zamrazalnikiem to dobry pomysł.
    A te prowansalskie targowiska to marzenie.
    Pomidory! Jak ja tęsknie za dobrymi pomidorami. Jeszcze ze 4 miesiace przyjdzie man poczekać...
    Kwiaty cukinii pieknie wyszly w tej niebieskiej aurze.
    Owoce bardzo apetyczne, a słoiki z przetworami wygladaja bardzo elegancko.
    Ach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesiu zrób koniecznie, są pyszne :) za pomidorami też tęsknię choć ja bardziej preferuje ogórki ;) dziękuję za odwiedziny :)

      Usuń
  5. Przepis na bułeczki już sobie zapisałam :)
    A na targu tak kolorowo, że aż oczy bolą. Cudnie. Na straganie z zieleniną, zastanowiła mnie cena. Wszędzie 1 euro :)
    Słoiczki z przetworami cudne, ale pewnie trudno dostać się do całej jego zawartości

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Krysiu-wszystko było po 1 euro. Ze słoiczków próbowałam dżemów i było ok :) wyglądają jak opakowania do kosmetyków. Pozdrawiam serdecznie M.

      Usuń
  6. o kurcze te bułeczki , mniam

    OdpowiedzUsuń
  7. Dla mnie francuskie bułeczki z rodzynkami obowiązkowo muszą być z listkującego ciasta, innych we Francji nigdy nie jadłam, więc przepis M Roux jest mi bliższy, a targi we Francji to creme de la creme ;) wszystkich francuskich wakacji. Pięknie pokazane dobrodziejstwa dostępne na straganach, aż ślinka cieknie na myśl o zapachach i smakach tych wszystkich specjałów.

    OdpowiedzUsuń
  8. Basiku-zgadzam się z Tobą. Te popularne są z listkującego ciasta :) Ja jednak goniłam TEGO " króliczka " i już go mam ;) Jeśli jednak chcesz spróbować takie ze zwykłego ciasta to masz dwa wyjścia-Gdynia lub Arles. Wybór należy do Ciebie ; D Poza tym z listkującego ciasta są tłustsze, więc zapewne dłużej zachowują świeżość. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie Gdynia ;) Prowansja mi się śni dla worów jutowych wypełnionych ziołami prowansalskimi, choć niekoniecznie duże miasta, więc Arles sobie daruję ;)

      Usuń
    2. Basiku-świetny wybór ;D :D :D

      Usuń
  9. Wasza Prowansja mnie oczarowala, bardzo chcialbym tam dojechac...
    Buleczki znam i lubie, sa i na tej polkuli popularne:)
    pozdrowka serdeczne
    Grazyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażynko- mam nadzieję , że dotrzesz do Prowansji. Zanim jednak to nastąpi to zapraszam Cię tu do nas. Jeszcze o Prowansji mamy co pisać i pokazywać .Pozdrawiam, buziaki M.

      Usuń
  10. Szukając na mapie miejsc, które chcemy odwiedzić w trakcie podróży zaznaczamy oprócz zabytków architektury również ogrody i place targowe :) Na placu targowym tętni życie miasta, można poznać lokalną kuchnie i jej specjały i odnaleźć całą egzotykę tego miejsca. I zawsze wtedy jadamy tam gdzie jadają miejscowi :):)

    Mam to szczęście, że w Krakowie znam miejsce, w którym taką różnorodność oliwek można nabyć. Ale za takimi pomidorami tęsknie przez rok długi zanim sezon nadejdzie :( A o owocach morza i świeżych rybach w takim wyborze pomarzyć mogę sobie jedynie .

    Bułeczki kuszące - uwielbiam budyniowy krem i rodzynki w drożdżówkach.

    OdpowiedzUsuń
  11. Takie miejsca o których piszesz, to jeden z ważnych punktów naszych wyjazdów i w pełni się z Tobą zgadzamy :) Co do asortymentu, niestety i u nas wybór ryb nie jest zbyt wielki wybór , choć z pewnością większy niż na południu. Brakuje nam też takich prawdziwych targów, gdzie sprzedają producenci a nie handlarze, którzy czasem nie wiedzą co mają za towar. Pozdrówka

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz